Od miesiąca była w domu.
W międzyczasie wydarzyło się wiele. Szpital, pobyt w domu, kolejny szpital, po próbie samobójczej.
Teraz brała silne leki, które usypiały ją na min. 16 godzin dziennie. Myślała, żeby je odstawić.
W końcu da się żyć bez tej chemii, może trudniej, ale się da, a nie mogła znieść tej senności.
Terapię też miała ochotę zakończyć, nic jej nie dawała.
Tak sobie myślała, że Kraków mi wystarczy, choć i jego miałaby ochotę odrzucić. Kraków, i jedyny oddział leczenia zaburzeń osobowości w Polsce.
Pół roku na oddziale 7f.
Codziennie zebrania społeczności, terapia.
Droga przez mękę, ale liczyła na to, że wreszcie uda jej się ogarnąć.
Natomiast reszta... wydawała jej się niepotrzebna.
Może i błędnie, ale ile można spać, albo jeździć na rozmowy z kobietą, która nie ma nic do powiedzenia?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz