sobota, 26 września 2009

Rozdział: OLZOiN

Od dwóch tygodni była na oddziale w Krakowie.
Było ciężko.
Wbrew sobie musiała mówić, mówić, mówić...
Może wydaje się to zwyczajnym problemem, jeśli w ogóle można to uznać za kłopot.
Ale jej, która nigdy nie była specjalnie rozmowna, a na dodatek od jakiegoś czasu miała problemy z pamięcią, jawiło się to jako rzeczywiste wyzwanie.
Jak coś odpowiedzieć, gdy nie pamięta się tego, co przed chwilą powiedział rozmówca?
Ba, nie pamięta się nawet co samemu się rzekło?
Kiedy nie ma spontaniczności, wiary w to, że powie się coś interesującego?
Kiedy non stop włącza się wewnętrzny krytyk i mówi: tego nie wolno, tamtego nie wolno, to ewentualnie możesz powiedzieć, a nie, jednak nie.
A gorzej jeszcze, gdy nie ma tego krytyka, ale nad głową panuje wszechobecna pustka.
Pustka, która coś zasłania, przed czymś broni.
Pustka odcinająca dostęp do głębszych pokładów intelektu, emocji, uczuć.
Co miała robić?
Ta sytuacja wydawała jej się nie do pokonania. Ale może uda się nad tym zapanować, podobno byli już tu ludzie z podobnymi problemami, i w końcu się otwierali. Tylko czy akurat jej się uda, czy nie zostanie przedwcześnie wypisana, ze względu na brak postępów?
Oby nie.

czwartek, 6 sierpnia 2009

Pośrodku

Pękają struny, fałszywa nuta
Cienka pajęczyna, uderzenie buta
Więdnie od lat pielęgnowany kwiat
Człowiek rzucony w nieprzyjazny świat

Zerwana pępowina naiwności- wiary?
Myśl bystra napotyka tajemnic kotary
Odsłonić ich nie zdoła
Któż temu podoła

Za nimi rzeczywistość

Niewystarczającoizm

Zastanawiała się, jaki sens miało to, co robiła, skoro wszystkich zrobionych przez siebie rzeczy żałowała.

Siedziała i myślała, czemu rzuciła studia, po co to wszystko.
Wyrzucała sobie, jakie przyjaźnie straciła, bo przecież byłaby w stanie pociągnąć ten kierunek.
Głupoty, same głupoty!
Była realistką.
I nie znajdowała w swoim życiu nic, co zrobiła dobrze.
W szkole uczyła się dobrze (ale nie: wystarczająco dobrze),
to samo z egzaminem gimnazjalnym,
maturą,
na studia się dostała, ale je - rzuciła!
w szpitalu poznała wiele osób, ale z żadną nie utrzymywała kontaktu,
poszła do pracy, i w tej pracy nie wytrzymała,
wyprowadziła się z domu, po to tylko, by pół roku później do niego wrócić.
Zaczynała wątpić, czy jakakolwiek jej decyzja ma sens. Do wszystkiego podchodziła z wiarą, że się uda, i co jej z tego zostaje na koniec? Nie miała już siły. Wewnętrznie była całkiem rozbita. Zapadała się w jakąś ciemność, gdzie nic nie widać, żadnych perspektyw, żadnego sensu.

piątek, 31 lipca 2009

W głowie znaki zapytania

Pojechała nad morze. Inaczej całe wakacje siedziałaby w domu. A z nudy też można zwariować, więc byłaby już całkiem-całkiem zwariowana.

Ale nie potrafiła powiedzieć, czy wypoczęła.
Czy jej się podobało.
Czy woda była ciepła, czy zimna.
Może to przez to, że zmniejszyła dawkę leku. A może po prostu była jeszcze nieogarnięta. Trudno jej było o czymkolwiek decydować, nawet o tym, jak się czuje.

czwartek, 9 lipca 2009

Nieco o współpracy


Psycholodzy twierdzą, że jeśli ma się trudność w kontakcie terapeutycznym, to jest to oznaka mechanizmów obronnych. Nie zgadzała się z tym, nie tak do końca. Tak jak w normalnym życiu nie przyjaźnimy się z każdym, tak i w terapii psycholog może komuś pasować, albo nie. Takie było jej zdanie.

Dlatego zerwała kontakt z niekompetentną terapeutką. 

wtorek, 7 lipca 2009

Ogłupiająca medycyna

Od miesiąca była w domu.
W międzyczasie wydarzyło się wiele. Szpital, pobyt w domu, kolejny szpital, po próbie samobójczej.
Teraz brała silne leki, które usypiały ją na min. 16 godzin dziennie. Myślała, żeby je odstawić.
W końcu da się żyć bez tej chemii, może trudniej, ale się da, a nie mogła znieść tej senności.
Terapię też miała ochotę zakończyć, nic jej nie dawała.
Tak sobie myślała, że Kraków mi wystarczy, choć i jego miałaby ochotę odrzucić. Kraków, i jedyny oddział leczenia zaburzeń osobowości w Polsce.
Pół roku na oddziale 7f.
Codziennie zebrania społeczności, terapia.
Droga przez mękę, ale liczyła na to, że wreszcie uda jej się ogarnąć.
Natomiast reszta... wydawała jej się niepotrzebna.
Może i błędnie, ale ile można spać, albo jeździć na rozmowy z kobietą, która nie ma nic do powiedzenia?

piątek, 5 czerwca 2009

Jest, nie jest

Cisza samotności
Echo odbija się od nagich ścian
Mojego życia
Nasłuchuję
To znów tylko mój głos
Niemy
Wir nadziei na lepsze jutro
Przewraca świat do góry nogami
Nic nie jest normalne
Tik-tak zegar tyka
Wybija kolejne dni

Bez Ciebie
Beze mnie
Bez sensu