"Wychowała się w domu, gdzie zadaniem kobiety było rozpoznawanie i zaspakajanie potrzeb mężczyzny. Nie miała od kogo nauczyć się mówienia wprost o tym, czego sama by chciała. Jej matka była mistrzynią w maskowaniu swych pragnień, i to też wpoiła córce. A ta stała się jej najlepszą uczennicą. Sztukę ukrywania opanowała niemal do perfekcji. Niemal.
Bo od czasu do czasu strumień niezaspokojonych potrzeb, które się w niej gromadziły, znajdował jakąś szczelinę. I jak to zwykle bywa w przypadku cieczy pod ciśnieniem, wydostawał się na zewnątrz rozrywając ją na wskroś. Mała szczelina powodowała trzęsienie całego świata. W każdym razie tak to postrzegała - i śmiertelnie się tego bała.
Zwykle szczeliną okazywał się drugi człowiek i uwaga, którą nieszczęsny jej poświęcił. Nie ważne w jakim charakterze - przyjacielskim, czy partnerskim. To wystarczało, by wzniecić aktywność podstawowej, i najsilniejszej potrzeby - bliskości. Ale fala tsunami zmiata każdego, i nikt, nawet przy najlepszych chęciach, jej nie podołał. Kolejne osoby uciekały, co było, z żalem to stwierdzała, logiczne.
Wtedy ona też tonęła. Bezgraniczne poczucie winy, straszliwy wstyd i brak sensu spychały ją w smutek na miarę Rowu Mariańskiego. Snuła rozważania "co by było gdyby" i "dlaczego nie tak". Co oczywiście nie doprowadzało do niczego poza wzrastającą frustracją, która ledwie mieściła się w granicach wytrzymałości.
Sił miała już niewiele.
Potrzebowała pomocy. Ale o tym też nie umiała powiedzieć."
czwartek, 29 września 2011
wtorek, 27 września 2011
Niemowlaki w dorosłej skórze
"Nie wiedzieć czemu, przestało jej wystarczać chowanie i zapominanie. Białe, gładkie, lekko wypukłe efekty koalicji rąk, pogmatwanej psychiki i metalu nie próbowały już udawać przyjaznych. Urosły do monstrualnych rozmiarów, każąc zastanowić się - po co to było?
Jakiś czas wcześniej mimo odruchu zwrotnego przełknęła nadaną jej etykietkę emo i osoby, która za wszelką cenę chce zwrócić uwagę (w taki sposób, mówiono pogardliwie). Teraz ten but o rozmiar za mały zaczął ją uwierać... Bo właściwie czemu to, że żaden inny sposób nie wystarczał by zdobyć coś, co tak naprawdę należało jej się, z racji urodzenia, było wytykane jak wina i powód do wstydu? A może to kto inny powinien się wstydzić..? Poza tym, czy rzeczywiście taki miała cel i zamysł - skoro większości blizn nikt nie widział?
Gdzieś w środku czuła potrzebę utulenia śladów po tych swoich małych operacjach. W jakiś sposób wywoływały w niej skojarzenia z niemowlakiem, tak samo bladym, gładkim i pulchnym. Bardzo chciała go ukołysać, ułożyć do snu, ukochać... Jeszcze nie wiedziała jak to zrobić, którędy do niego dotrzeć, ani jak ma na imię. Ale miała pewność, że to kwestia czasu, poszukiwań - i chęci.
Bardzo chciała"
Jakiś czas wcześniej mimo odruchu zwrotnego przełknęła nadaną jej etykietkę emo i osoby, która za wszelką cenę chce zwrócić uwagę (w taki sposób, mówiono pogardliwie). Teraz ten but o rozmiar za mały zaczął ją uwierać... Bo właściwie czemu to, że żaden inny sposób nie wystarczał by zdobyć coś, co tak naprawdę należało jej się, z racji urodzenia, było wytykane jak wina i powód do wstydu? A może to kto inny powinien się wstydzić..? Poza tym, czy rzeczywiście taki miała cel i zamysł - skoro większości blizn nikt nie widział?
Gdzieś w środku czuła potrzebę utulenia śladów po tych swoich małych operacjach. W jakiś sposób wywoływały w niej skojarzenia z niemowlakiem, tak samo bladym, gładkim i pulchnym. Bardzo chciała go ukołysać, ułożyć do snu, ukochać... Jeszcze nie wiedziała jak to zrobić, którędy do niego dotrzeć, ani jak ma na imię. Ale miała pewność, że to kwestia czasu, poszukiwań - i chęci.
Bardzo chciała"
środa, 14 września 2011
Zabłądziła
"Wzrokiem błądziła gdzieś w okolicach podłogi i dolnych partii ścian. Oczy innych ludzi jednogłośnie wykreśliła z rejestru miejsc odwiedzanych. Wstydziła się, że zobaczyliby w nich smutek. Znów. Nie chciała obciążać, tylko jej wstrzymywane łzy ciążyły w drodze do pracy, tylko ona była osobą, którą pozwalała sobie obciążać. Nie wiedzieć kiedy straciła ochotę i zdolność do rozmowy. Myśli rwały jej się w pół zdania. Uciekała od rozmów, od utkwienia w miejscu, od dotknięcia stopami podłogi - rzeczywistości, która nagle zaczęła budzić nieokiełznany strach. Nagle? Znów. Nie chciała przyznać, że znów jest kiepsko, że nie daje rady, przecież już było dobrze. Miała być bohaterką, wzorem. Na zewnątrz grała silną, w środku ukrywając powoli postępujący rozkład. Nie mogła sobie pozwolić na..."
Subskrybuj:
Posty (Atom)