Dłonie desperacko chwytają
Nitki łączące ze światem
Miały być ze stali
A to tylko spaghetti
Gotowane minutę zbyt długo
Spojrzenie
Miało biec za horyzont
Wróciło jak bumerang
Spadł deszcz
I zgasło
Serce miało płonąć
Chłonąć słońce i słotę
Lecz ogień je przemógł
Pozostał węgiel
Który mógł już tylko
Krzyczeć.
~ ~ ~
Było jej tak wstyd... Żeby tak nisko upaść, znów..! Żeby znów sięgnąć po autoagresję?
A jutro miały być pięćdziesiąte urodziny jej mamy. Jak do licha przetrwać na rodzinnym obiedzie Jak rozmawiać... uśmiechać się... życzyć szczęścia...
Zawsze uważała, że angielskie "exhausted" jest bardziej wymowne od polskiego "wyczerpany". Exhausted to tak, jakby się oddawało ostatni haust powietrza, ostatni oddech... albo ledwo go nabierało. Właśnie tak.
sobota, 19 maja 2012
poniedziałek, 7 maja 2012
Znów, i znów
Chciała powiedzieć tylko, że BĘDZIE PRÓBOWAĆ. Naprzeciw wszystkiemu: nieżyczliwym ludziom, przyjaciołom, którzy zawiedli; na przekór temu Komuś, komu odważyła się zaufać tylko po to, by zadał jej niesamowity ból; mimo braku sensu, siły i koncentracji. Irracjonalnie. Tak - na złość.
Była zła, że ktoś zbudował swoje szczęście na jej nieszczęściu, bez troski o to, bez szacunku. I dlatego postanowiła, że się NIE PODDA.
Była zła, że ktoś zbudował swoje szczęście na jej nieszczęściu, bez troski o to, bez szacunku. I dlatego postanowiła, że się NIE PODDA.
sobota, 5 maja 2012
Miasto głuchych aniołów
"Błądziła uliczkami miasta. Próbowała sobie przypomnieć dokąd tak naprawdę idzie, na próżno. Kolejne i kolejne budynki wydawały się tymi docelowymi, ale gdy podchodziła bliżej zmieniały swój wygląd. Każdy. Ambasady radości, troski, altruizmu, wiary... wszystkie, które dotąd szczyciły się złotymi jak Słońce flagami, teraz wywiesiły białe płachty. Wśród tej bieli straciła orientację, a w serce wkradła się panika. Chciała wrócić do punktu, gdy jeszcze wiedziała gdzie jest, lecz nie mogła go odnaleźć. Chciała spytać przechodniów, co się dzieje, co to za dziwna okupacja, i jak dojść do Pałacu Sensu. Ludzie odchodzili jednak w pośpiechu, zajęci własnymi sprawami, zbywali ją kilkoma słowami albo błędnie wskazywali drogę. Większość jednak po prostu nie słyszała. W końcu przestała pytać, przysiadła na krawężniku i cicho płakała."
czwartek, 3 maja 2012
Przepis na...
Na poważnie myślała o wzięciu urlopu dziekańskiego.
Ledwo poskładała cząstki mechanizmu, naoliwiła, zawiązała supły, gdy znów wszystko się rozsypało.
Walka z wiatrakami?
W internecie zapanowała moda - na przepisy. Przepis na najlepsze ciasto marchewkowe, przepis na idealny makijaż przy opadających powiekach, przepis na imprezę, o której będzie się wspominało latami, przepis na zgubienie 7 kg w 7 dni, przepis na niebiański orgazm, przepis na strój wyglądający na drogi, mimo że kosztował grosze. Są już chyba przepisy na wszystko. Brakuje tylko jednego, który akurat teraz by się przydał.
Przepis na przetrwanie.
Radość niektórych ludzi zakrawa o bezczelność.
Ledwo poskładała cząstki mechanizmu, naoliwiła, zawiązała supły, gdy znów wszystko się rozsypało.
Walka z wiatrakami?
W internecie zapanowała moda - na przepisy. Przepis na najlepsze ciasto marchewkowe, przepis na idealny makijaż przy opadających powiekach, przepis na imprezę, o której będzie się wspominało latami, przepis na zgubienie 7 kg w 7 dni, przepis na niebiański orgazm, przepis na strój wyglądający na drogi, mimo że kosztował grosze. Są już chyba przepisy na wszystko. Brakuje tylko jednego, który akurat teraz by się przydał.
Przepis na przetrwanie.
Radość niektórych ludzi zakrawa o bezczelność.
wtorek, 1 maja 2012
Czym jest... Sens
Wróciła z weekendu spędzonego w domu, u rodziców.
W pewnym stopniu odpoczęła. Nie całkiem.
Życie czasem stawia w takiej sytuacji, że każe tkwić w rozkroku między dwiema osobami, dwiema ważnymi osobami. Jest to ciężka sytuacja. Dzięki temu, że starała się jakoś załagodzić konflikt między nimi, oderwała się trochę od myślenia o sobie. To dobrze. Ale też... wyczerpująco. Rozumiała już, czemu psychologom odradza się ingerencje w rodzinę. Nie da się złapać dystansu.
Miała w sobie smutek. Nie wiedziała co dalej. Niepokoiła się o siostrę. Dotąd, gdy była w gorszej kondycji, wspominała coś o skończeniu ze sobą. Zawsze wydawało się to poważne, ale po czasie mówiła, że to tylko takie gadanie. Że nie mogłaby. Gdy teraz o tym mówiła... trudno było rozeznać. Z jednej strony, może to takie samo gadanie. A może nie. Gdy ona sama chciała umrzeć, to było takie proste, gdy ktoś... Czuła się bezradna.
Słońce ogrzewało twarz. Była sama na długim spacerze, bo nie miała z kim wyjść. Nie żałowała. Mijała po drodze kociół św. Anny, wstąpiła, posiedziała... Było miło, chłodno - bezpiecznie. Kilka łez poleciało. Ale nie nawróciła się jeszcze, co to, to nie. Pogadała chwilę z Bogiem, ale to nie znaczy, że wszystko co przeszłe poszło w niepamięć. Jeszcze nie teraz.
Miała w sobie spokój, mimo troski o siostrę. Gdyby miała zobrazować swój stan na dziś... to przestrzeń. Lekko błękitna przestrzeń. Z niewielkimi obłokami, które niczego nie zasłaniają, za to urozmaicają podróż. Czy coś poza tą przestrzenią jest? Czy istnieje jakiś sens tego wszystkiego, tych cierpień, zmagań, walki? Trudno powiedzieć. Z sensem jest jak z cudami. Wierzący twierdzą, że istnieją, niewierzący, że to przekręty. Pytanie brzmi kim się jest, i czy można to zmienić? Jeśli to kwestia wewnętrznej postawy... może można. Praca i praca, ciągle praca nad sobą. Sens się znajdzie, nawet jeśli nie będzie nim zbawienie ludzkości, czy cokolwiek tak wielkiego. Sens to małe chwile. Dla niej - gdy była potrzebna. Gdy się uśmiechała. Gdy ktoś się uśmiechał. Gdy miała energię. Gdy... gdy CZUŁA. Czym dla Ciebie jest sens?
Czasem gubiła gdzieś swój, świadectwem kilkanaście czy kilkadziesiąt ostatnich postów. Dziś go miała. Na chwilę, na dłużej, nie wiedziała. W jej życiu nie było czegoś na stałe. Szczególnie tych kluczowych rzeczy, stanów. Ale dziś... czuła się wolna.
Cieszyła się, że są ludzie, którzy w nią wierzą mimo, że ona traci nadzieję. Nie zawsze umiała przyjąć pomoc. To trudne, biorąc pod uwagę że "musiała" być samowystarczalna. Miała lekko opóźniony zapłon, ale robiła jednak z tej pomocy pożytek, czasem po cichu, ukradkiem.
Przepraszam.
Proszę.
Dziękuję.
W pewnym stopniu odpoczęła. Nie całkiem.
Życie czasem stawia w takiej sytuacji, że każe tkwić w rozkroku między dwiema osobami, dwiema ważnymi osobami. Jest to ciężka sytuacja. Dzięki temu, że starała się jakoś załagodzić konflikt między nimi, oderwała się trochę od myślenia o sobie. To dobrze. Ale też... wyczerpująco. Rozumiała już, czemu psychologom odradza się ingerencje w rodzinę. Nie da się złapać dystansu.
Miała w sobie smutek. Nie wiedziała co dalej. Niepokoiła się o siostrę. Dotąd, gdy była w gorszej kondycji, wspominała coś o skończeniu ze sobą. Zawsze wydawało się to poważne, ale po czasie mówiła, że to tylko takie gadanie. Że nie mogłaby. Gdy teraz o tym mówiła... trudno było rozeznać. Z jednej strony, może to takie samo gadanie. A może nie. Gdy ona sama chciała umrzeć, to było takie proste, gdy ktoś... Czuła się bezradna.
Słońce ogrzewało twarz. Była sama na długim spacerze, bo nie miała z kim wyjść. Nie żałowała. Mijała po drodze kociół św. Anny, wstąpiła, posiedziała... Było miło, chłodno - bezpiecznie. Kilka łez poleciało. Ale nie nawróciła się jeszcze, co to, to nie. Pogadała chwilę z Bogiem, ale to nie znaczy, że wszystko co przeszłe poszło w niepamięć. Jeszcze nie teraz.
Miała w sobie spokój, mimo troski o siostrę. Gdyby miała zobrazować swój stan na dziś... to przestrzeń. Lekko błękitna przestrzeń. Z niewielkimi obłokami, które niczego nie zasłaniają, za to urozmaicają podróż. Czy coś poza tą przestrzenią jest? Czy istnieje jakiś sens tego wszystkiego, tych cierpień, zmagań, walki? Trudno powiedzieć. Z sensem jest jak z cudami. Wierzący twierdzą, że istnieją, niewierzący, że to przekręty. Pytanie brzmi kim się jest, i czy można to zmienić? Jeśli to kwestia wewnętrznej postawy... może można. Praca i praca, ciągle praca nad sobą. Sens się znajdzie, nawet jeśli nie będzie nim zbawienie ludzkości, czy cokolwiek tak wielkiego. Sens to małe chwile. Dla niej - gdy była potrzebna. Gdy się uśmiechała. Gdy ktoś się uśmiechał. Gdy miała energię. Gdy... gdy CZUŁA. Czym dla Ciebie jest sens?
Czasem gubiła gdzieś swój, świadectwem kilkanaście czy kilkadziesiąt ostatnich postów. Dziś go miała. Na chwilę, na dłużej, nie wiedziała. W jej życiu nie było czegoś na stałe. Szczególnie tych kluczowych rzeczy, stanów. Ale dziś... czuła się wolna.
Cieszyła się, że są ludzie, którzy w nią wierzą mimo, że ona traci nadzieję. Nie zawsze umiała przyjąć pomoc. To trudne, biorąc pod uwagę że "musiała" być samowystarczalna. Miała lekko opóźniony zapłon, ale robiła jednak z tej pomocy pożytek, czasem po cichu, ukradkiem.
Przepraszam.
Proszę.
Dziękuję.
Subskrybuj:
Posty (Atom)