Chcę pisać, nie zaśmiecając przy okazji bloga. Niech sobie więc będzie coś też obok.
Coś.
A konkretniej, konkrety. Na początek, co lubię. Będę sobie pisać co lubię. Takie zalatujące behawioryzmem ćwiczenia. Żeby znaleźć pozytywy. A więc:
Co lubię: ROBIĆ
- Naprawiać - meble, biżuterię, stłuczone biedne naczynka, co się da.
- Wędrować! Po górach, jak często się da.
- Tworzyć - biżu, rzeczywistość, zdania.
- Śpiewać - coraz odważniej, szczególnie na nabożeństwach.
- Odkrywać nową muzykę - czuję się wtedy jak Kolumb chyba.
- Czytać - nie tylko podręczniki, naprawdę.
- Jeździć na rowerze, o ile go mam.
- Rozmawiać - to cenna umiejętność - powiedziała osoba, która 20 lat prawie nie mówiła.
- Słuchać - to wzbogaca.
- Jeździć - najchętniej pociągiem.
- Myśleć - analizować, wnikać, rozumieć.
- Odkurzać.
- ...
Co lubię (w formie rzeczowników):
- Włochy i to co włoskie.
- Herbatę - najbardziej czerwoną i zieloną.
- Psychologię.
- Szmatki, czyli chusty i szale.
- Wanilię.
- Dźwięk skrzypiec. I wiolonczeli (kiedyś się nauczę)
- Ciepło.
- Rudzielców.
- Metafory
- Zmiany
- Dobre dni
- ...
Co lubię: W SOBIE:
- Zdolność rozumienia i decentracji (o ile nie mam mega doła, bo wtedy znika).
- Niezłą intuicję.
- Barwę głosu.
- Opanowanie w sytuacjach konfliktowych (zwykle)
- ...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz