Pojechała nad morze. Inaczej całe wakacje siedziałaby w domu. A z nudy też można zwariować, więc byłaby już całkiem-całkiem zwariowana.
Ale nie potrafiła powiedzieć, czy wypoczęła.
Czy jej się podobało.
Czy woda była ciepła, czy zimna.
Może to przez to, że zmniejszyła dawkę leku. A może po prostu była jeszcze nieogarnięta. Trudno jej było o czymkolwiek decydować, nawet o tym, jak się czuje.
piątek, 31 lipca 2009
czwartek, 9 lipca 2009
Nieco o współpracy
Psycholodzy twierdzą, że jeśli ma się trudność w kontakcie terapeutycznym, to jest to oznaka mechanizmów obronnych. Nie zgadzała się z tym, nie tak do końca. Tak jak w normalnym życiu nie przyjaźnimy się z każdym, tak i w terapii psycholog może komuś pasować, albo nie. Takie było jej zdanie.
Dlatego zerwała kontakt z niekompetentną terapeutką.
wtorek, 7 lipca 2009
Ogłupiająca medycyna
Od miesiąca była w domu.
W międzyczasie wydarzyło się wiele. Szpital, pobyt w domu, kolejny szpital, po próbie samobójczej.
Teraz brała silne leki, które usypiały ją na min. 16 godzin dziennie. Myślała, żeby je odstawić.
W końcu da się żyć bez tej chemii, może trudniej, ale się da, a nie mogła znieść tej senności.
Terapię też miała ochotę zakończyć, nic jej nie dawała.
Tak sobie myślała, że Kraków mi wystarczy, choć i jego miałaby ochotę odrzucić. Kraków, i jedyny oddział leczenia zaburzeń osobowości w Polsce.
Pół roku na oddziale 7f.
Codziennie zebrania społeczności, terapia.
Droga przez mękę, ale liczyła na to, że wreszcie uda jej się ogarnąć.
Natomiast reszta... wydawała jej się niepotrzebna.
Może i błędnie, ale ile można spać, albo jeździć na rozmowy z kobietą, która nie ma nic do powiedzenia?
W międzyczasie wydarzyło się wiele. Szpital, pobyt w domu, kolejny szpital, po próbie samobójczej.
Teraz brała silne leki, które usypiały ją na min. 16 godzin dziennie. Myślała, żeby je odstawić.
W końcu da się żyć bez tej chemii, może trudniej, ale się da, a nie mogła znieść tej senności.
Terapię też miała ochotę zakończyć, nic jej nie dawała.
Tak sobie myślała, że Kraków mi wystarczy, choć i jego miałaby ochotę odrzucić. Kraków, i jedyny oddział leczenia zaburzeń osobowości w Polsce.
Pół roku na oddziale 7f.
Codziennie zebrania społeczności, terapia.
Droga przez mękę, ale liczyła na to, że wreszcie uda jej się ogarnąć.
Natomiast reszta... wydawała jej się niepotrzebna.
Może i błędnie, ale ile można spać, albo jeździć na rozmowy z kobietą, która nie ma nic do powiedzenia?
Subskrybuj:
Posty (Atom)