środa, 27 czerwca 2012

Po najczarniejszej nocy przychodzi ranek

Więcej żyła. Może to kwestia leków, może nie. Zaczynała wierzyć w to, że może. Zdawała egzaminy. Rozmawiała z ludźmi. Zaliczała wpadki mniejsze czy większe, ale to nie spędzało jej snu z powiek. Już chyba ponad tydzień trzymała się bez autoagresji. Lubiła obserwować niebo o poranku i wieczorem, gdy zachodzi słońce. Patrzyła w lustro i nie miała mdłości na widok cellulitu.  No, może troszkę. Ale nie jakoś bardzo. Myślała o innych. To chyba najbardziej znaczące.
Czas płynie.

Miała sen, sen dziwny, i ciekawy. Nie chciała go zapomnieć. Śniła jej się dziewczyna, która fizycznie dziewczyną nie była. Transwestytą, zdaje się (a może nie, nie znała się na tych dziwnych nazwach). Tylko twarz miała kobiecą. Znała słowa, które na tęczy przenosiły ludzi w inne miejsca. I miała w sobie słońce i radość. Szukała akceptacji, i w końcu ją znalazła, choć nie u tej osoby u której chciała. A ten chłopak później żałował. Byli ludzie którzy chcieli jej zaszkodzić złymi słowami, które zamiast zbliżać, tak jak jej, rozdzielały i siały smutek. Ale - i tak koniec końców była szczęśliwa.

niedziela, 10 czerwca 2012

Głowo umrzyj!

Nadchodzi taki dzień, gdy nie mieści się już w tobie nic z twojego życia. Nie chcesz mieć ani jednej myśli więcej. Nie chcesz się skupiać na sobie. Nie chcesz próbować budować na nowo, grzebiąc się w przeszłości, bez której to niemożliwe. Chcesz odpocząć. Chcesz pobyć chwilę w czyimś świecie, posłuchać o jego kłopotach, nie mówiąc ani słowa o sobie. Nie ujawniać się. Odpocząć. Zapomnieć, że istniejesz. Przeczekać czas, w którym musisz decydować - czy ciągnąć to dalej.