poniedziałek, 29 grudnia 2008
Living dead
"To jedno powiem wam o depresji - nie ma ona nic wspólnego z życiem. W zwyczajnym życiu jest miejsce na smutek, tęsknotę i cierpienie; wszystkie te uczucia, w swoim miejscu i czasie, są normalne, nieprzyjemne, ale normalne. Depresja to inna sfera, naznaczona absolutnym niebytem i brakiem: brakiem motywacji, brakiem uczucia, brakiem reakcji i brakiem zainteresowania. Cierpienie odczuwane w ciężkiej klinicznej depresji jest podejmowaną przez samą naturę - wszak nie znosi ona pustki - próbą wypełnienia tej pustej przestrzeni niebytu. Ale tak naprawdę człowiek w głębokiej depresji jest jak podniesiony i wprawiony w ruch umarły."
wtorek, 23 grudnia 2008
Lęk przyszłego "świra"
miała ochotę komuś coś zrobić
rozsadzała ją złość jakaś taka
trzęsła się w środku
za tydzień miała iść do szpitala, nie wiedziała jak będzie, co wziąć, czy to jej w ogóle pomoże, czy ona sobie pomoże, jak powiedzieć rodzicom, co, czy cokolwiek będzie potem
wiedziała, że nie może odpuścić bo rodzina, znajomi ale tak ciężko...
Bała się... Cholernie się bała.
Że nie zdąży spakować wszystkiego
Że nie zdąży do szpitala w godzinach przyjęć
Że w ogóle tam nie dojedzie
Że później nie będzie miała żadnych perspektyw
Że straci kontakt z ludźmi
Że to jej nic nie pomoże, tylko zestresuje
Że jak wyjdzie, pierwszym co zrobi, to będzie koniec.
rozsadzała ją złość jakaś taka
trzęsła się w środku
za tydzień miała iść do szpitala, nie wiedziała jak będzie, co wziąć, czy to jej w ogóle pomoże, czy ona sobie pomoże, jak powiedzieć rodzicom, co, czy cokolwiek będzie potem
wiedziała, że nie może odpuścić bo rodzina, znajomi ale tak ciężko...
Bała się... Cholernie się bała.
Że nie zdąży spakować wszystkiego
Że nie zdąży do szpitala w godzinach przyjęć
Że w ogóle tam nie dojedzie
Że później nie będzie miała żadnych perspektyw
Że straci kontakt z ludźmi
Że to jej nic nie pomoże, tylko zestresuje
Że jak wyjdzie, pierwszym co zrobi, to będzie koniec.
czwartek, 18 grudnia 2008
Głosy w głowie
Nie odzywaj się
Nie odzywaj się Nie odzywaj się
Nie mów nic
Po co
Ranić
Mówisz głupio
Nie mów nic
Bądź sama.
--------------------
Nie broniła się.
Nie odzywaj się Nie odzywaj się
Nie mów nic
Po co
Ranić
Mówisz głupio
Nie mów nic
Bądź sama.
--------------------
Nie broniła się.
wtorek, 16 grudnia 2008
Dorosły i Dziecko
Każda notatka taka sama. Tak, to monotonne. Chciałaby kiedyś napisać inaczej.
Więc nie chciej tylko napisz.
Nie mogła jednak pisać o czymś co było jej obce. O miłości, tęsknocie, radości, zachwycie. O znajomych, rodzinie, przyjaciołach. O zainteresowaniach, pasjach. Depresja, czy cokolwiek to jest, wyżarła z niej wszelkie ambicje.
Czemu nie walczysz? Nie próbujesz tego zmienić? Cały świat przed tobą!
Może już nie chciała. Tak, może była leniwa.
Może dobrze Ci z tą etykietką "jestem chora".
Nie, nie było jej z tym dobrze.
To czemu jej nie zdejmiesz?
Próbowała, straciła na tym siły, ot, i tyle.
Czy ty aby nie za bardzo użalasz się nad sobą?
Taka była prawda, takie były jej uczucia. Czy to jest żal? Czy miała do kogoś pretensje? Prócz siebie oczywiście... Nie. To ona tu nie pasujowała.
Bo nie próbujesz. Uciekasz przed tym co trudne, zamiast się z tym zmierzyć.
Próbowała. Tylko bóg, którego nie ma, wiedział ile próbuje. Ale pewnych rzeczy nie umiała sama przeskoczyć, a Ci którzy byli w pobliżu, też byli za słabi. I to nie ci ludzie.
.......
Koniec wywiadu?
Jakiego wywiadu, przecież rozmawiasz sama ze sobą.
A. Ok. Koniec rozmowy?
Koniec.
Ok.
Więc nie chciej tylko napisz.
Nie mogła jednak pisać o czymś co było jej obce. O miłości, tęsknocie, radości, zachwycie. O znajomych, rodzinie, przyjaciołach. O zainteresowaniach, pasjach. Depresja, czy cokolwiek to jest, wyżarła z niej wszelkie ambicje.
Czemu nie walczysz? Nie próbujesz tego zmienić? Cały świat przed tobą!
Może już nie chciała. Tak, może była leniwa.
Może dobrze Ci z tą etykietką "jestem chora".
Nie, nie było jej z tym dobrze.
To czemu jej nie zdejmiesz?
Próbowała, straciła na tym siły, ot, i tyle.
Czy ty aby nie za bardzo użalasz się nad sobą?
Taka była prawda, takie były jej uczucia. Czy to jest żal? Czy miała do kogoś pretensje? Prócz siebie oczywiście... Nie. To ona tu nie pasujowała.
Bo nie próbujesz. Uciekasz przed tym co trudne, zamiast się z tym zmierzyć.
Próbowała. Tylko bóg, którego nie ma, wiedział ile próbuje. Ale pewnych rzeczy nie umiała sama przeskoczyć, a Ci którzy byli w pobliżu, też byli za słabi. I to nie ci ludzie.
.......
Koniec wywiadu?
Jakiego wywiadu, przecież rozmawiasz sama ze sobą.
A. Ok. Koniec rozmowy?
Koniec.
Ok.
poniedziałek, 15 grudnia 2008
Miotając się w sprzecznościach...
Dusiła się...
Wewnątrz niej miliony drgań
Miliony myśli na sekundę
Wszystkie jednolite:
Wybij się!
Odpuść sobie!
Cały świat przed nią
Zamykał się z hukiem
Cała ona przed światem
Zamykała się
Po cichu
Tylko w środku coś krzyczy
Coś kołacze się
Obija
Sponiewierana
Ona
W drodze ku wolności
Wewnątrz niej miliony drgań
Miliony myśli na sekundę
Wszystkie jednolite:
Wybij się!
Odpuść sobie!
Cały świat przed nią
Zamykał się z hukiem
Cała ona przed światem
Zamykała się
Po cichu
Tylko w środku coś krzyczy
Coś kołacze się
Obija
Sponiewierana
Ona
W drodze ku wolności
Sposób na całe zło
nie chciała żyć
samobójstwo nie było dla niej ucieczką, lecz sposobem.
drogą do wolności, cokolwiek to znaczy
czuła się tu obco
nic, nikt jej tu nie trzymał
chciała odejść
jak nieznajomy, który przyszedł, ale musi też opuścić to miejsce
nie kochała
nie tęskniła
nie czuła nic prócz bólu
nienawiści do siebie.
samobójstwo nie było dla niej ucieczką, lecz sposobem.
drogą do wolności, cokolwiek to znaczy
czuła się tu obco
nic, nikt jej tu nie trzymał
chciała odejść
jak nieznajomy, który przyszedł, ale musi też opuścić to miejsce
nie kochała
nie tęskniła
nie czuła nic prócz bólu
nienawiści do siebie.
wtorek, 9 grudnia 2008
Słowem wyjaśnienia...
"Ktoś, kto nigdy nie przeżył ciężkiej depresji nigdy nie zrozumie w pełni przejmujących doznań towarzyszących tej chorobie. Stan głębokiej depresji zbliża się do granic tego, co nazywamy cierpieniem nie do opisania. I nie chodzi tu (jak sądzą niektórzy) o przygnębienie, tyle że głębsze niż zazwyczaj. Jest to odmienny stan świadomości, tylko z pozoru podobny do normalnej emocji."
Może dlatego nie mogła znaleźć osoby, której powiedziałaby wszystko: zawsze istnieje jakaś taka granica.
Miała spotkać się z kimś i porozmawiać. Nie zrobiła tego. Nie wiedziała jak to temu komuś powiedzieć; to nie taki człowiek.
Dziwne było to uczucie: takie całkowite przeświadczenie, że choć to nie ta osoba, ale jednocześnie to uczucie zapowiadało, że istnieje odpowiedni człowiek.
Może dlatego nie mogła znaleźć osoby, której powiedziałaby wszystko: zawsze istnieje jakaś taka granica.
Miała spotkać się z kimś i porozmawiać. Nie zrobiła tego. Nie wiedziała jak to temu komuś powiedzieć; to nie taki człowiek.
Dziwne było to uczucie: takie całkowite przeświadczenie, że choć to nie ta osoba, ale jednocześnie to uczucie zapowiadało, że istnieje odpowiedni człowiek.
czwartek, 4 grudnia 2008
Ludzie nie rozumieją
Niektórzy nie odróżniają emo od ludzi którzy naprawdę mają problem. Niektórzy uważali, że ona też jest emo. Bo była smutna, może ponura. Jednak była podstawowa różnica - o ile mogła, ukrywała się z bólem, bliznami.
Próbowała już wielu sposobów, żeby poprawić sobie humor. Wciąż i od nowa próbowała. Gdyby tego nie robiła, pewnie siedziałaby non stop w domu. Albo by jej już tu nie było. Sposoby typu "spójrz jaki piękny świat wokół, kwiaty kwitną, ptaszki śpiewają, niebo błękitne" działają, owszem, ale na chandrę. Chwilowo. A z czego tu się cieszyć? Nie znaczy to, że nie można się zachwycić, podziwiać, owszem, ale cieszyć? Czuć wewnętrzną radość, czy może spokój... To co innego.
Szpital nie miał odmienić jej nastroju, w ciągu 2 miesięcy nie da się tego zrobić. Miał być początkiem, miała nadzieję, że dobrym. I że w pewnym sensie zapewni jej ochronę.
Próbowała już wielu sposobów, żeby poprawić sobie humor. Wciąż i od nowa próbowała. Gdyby tego nie robiła, pewnie siedziałaby non stop w domu. Albo by jej już tu nie było. Sposoby typu "spójrz jaki piękny świat wokół, kwiaty kwitną, ptaszki śpiewają, niebo błękitne" działają, owszem, ale na chandrę. Chwilowo. A z czego tu się cieszyć? Nie znaczy to, że nie można się zachwycić, podziwiać, owszem, ale cieszyć? Czuć wewnętrzną radość, czy może spokój... To co innego.
Szpital nie miał odmienić jej nastroju, w ciągu 2 miesięcy nie da się tego zrobić. Miał być początkiem, miała nadzieję, że dobrym. I że w pewnym sensie zapewni jej ochronę.
poniedziałek, 1 grudnia 2008
Wyjście zdroworozsądkowe?
Za miesiąc miała iść do szpitala.
Musiała tylko zakończyć pracę, miała miesiąc wypowiedzenia, i spakować manatki.
Nie, nie chciała się zabić, nie mogła. Póki było ok, jakoś nad tym panowała. Ale coraz częściej nie wiedziała co robi. Wpadała w dołek, w którym rzeczywistość mieszała się z urojeniami.
Może tam jej pomogą. Jak nie to... cóż.
Nie wiedziała, jak powiedzieć rodzicom, że przerywa studia. Domyślała się ich reakcji: tam nie leczą, tylko faszerują lekami, mieliśmy rację, po co się wyprowadzałaś, teraz tylko wstyd nam przyniesiesz - córka w psychiatryku... Nie chciała tego słuchać. Chciała zerwać z nimi kontakt. Odezwać się dopiero jak będzie już w porządku...
Czy tak się da?
Musiała tylko zakończyć pracę, miała miesiąc wypowiedzenia, i spakować manatki.
Nie, nie chciała się zabić, nie mogła. Póki było ok, jakoś nad tym panowała. Ale coraz częściej nie wiedziała co robi. Wpadała w dołek, w którym rzeczywistość mieszała się z urojeniami.
Może tam jej pomogą. Jak nie to... cóż.
Nie wiedziała, jak powiedzieć rodzicom, że przerywa studia. Domyślała się ich reakcji: tam nie leczą, tylko faszerują lekami, mieliśmy rację, po co się wyprowadzałaś, teraz tylko wstyd nam przyniesiesz - córka w psychiatryku... Nie chciała tego słuchać. Chciała zerwać z nimi kontakt. Odezwać się dopiero jak będzie już w porządku...
Czy tak się da?
Subskrybuj:
Posty (Atom)