niedziela, 23 października 2011

Wskazówki

Cóż to za ulga, ułożyć myśli i uczucia, uporządkować głowę i wyciągnąć wnioski.
Wreszcie, po tygodniu niemal, osiągnęła stan względnej równowagi. Miała plan. W jaki sposób przewartościować swoje myślenie i nastawienie.
Odkąd usłyszała o terapii Gestalt, żywiła do niej jakąś sympatię. Przy okazji robienia zadań na ćwiczenia natknęła się na jej 9 zaleceń.

1. Żyj teraz. Zajmuj się tym, co jest teraz, a nie przeszłością lub przyszłością.
2. Żyj tutaj. Dawaj sobie radę z tym, co obecne, a nie z tym, czego nie ma.
3. Przestań sobie wyobrażać. Doświadczaj tego, co realne.
4. Powstrzymaj niepotrzebne myślenie. Raczej smakuj i spostrzegaj.
5. Raczej wyrażaj, zamiast manipulować, wyjaśniać, oceniać czy osądzać.
6. Poddawaj się nieprzyjemności i bólowi dokładnie tak samo jak przyjemności. Nie ograniczaj swojej świadomości.
7. Nie akceptuj żadnego innego "muszę" i "powinienem" niż twoje własne.
8.Weź odpowiedzialność za swoje czyny, uczucia i myśli.
9. Poddaj się byciu takim, jaki jesteś

Mimo, że ich treść była jej jakoś znana, bo poszczególne punkty przewijały się podczas terapii wielokrotnie, to widząc je w takiej formie - doznała olśnienia. DOTARŁO.
Pomyślała, w związku z niedawnymi wydarzeniami, że to jak myśli tylko ją krzywdzi. I innych też. Pomyślała, że - łał - można inaczej.

1. Bliskość, której doświadczyła w ostatnie urodziny, mogła postrzegać z punktu widzenia jej utraty ALE też mogła potraktować ją jako trafiony PREZENT.
2. Mogła zastanawiać się co powodowało tą osobą, by jej go dać, a potem odejść, jednak mogła też odpuścić i zaakceptować fakt, że tak się stało.
3. Mogła być zauroczona i zajmować się a. negatywną przeszłością (np. co zrobiła nie tak - co oczywiście hamuje) lub b. przyszłością w sposób roszczeniowy (np. dlaczego nie będą razem - co też jest frustrujące). Ale mogła też być tu i teraz, bez pretensji i oczekiwań.
4. Mogła myśleć, że POWINNA spróbować zdusić uczucia w środku (i cierpieć w milczeniu, bo to wbrew temu, co sama CHCE). Jednak, jeśli poszłaby za pkt. 3, czy komuś one zaszkodzą? Zauroczenie dodaje sił, czemu miała marnować energię na zaprzeczanie?
5. Mogła, i chciała, cieszyć się tym co ma (zadziwiające, ale tak to jest, że samodzielne dojście do jakiegoś wniosku bierze się dużo bardziej do siebie niż słowa innych, nawet podziwianych osób)

Tak w skrócie, jak to powiedział Philip Zimbardo, mogła korzystać z pozytywnych wydarzeń przeszłości, koncentrować się na tym w teraźniejszości, co daje radość, a o przyszłości myśleć wytyczając osiągalne cele.

I to jej da poczucie wolności, tak sądziła.

środa, 19 października 2011

When there is nothing left to burn, you have to set yourself on fire

Chwilami myślała że zemdleje. Brakło jej tchu, a może bardziej chęci?
Zobojętniała na sygnały z zewnątrz. Wydawało jej się, że zamiast skóry ma pancerz, i nic, nikt już nie dotrze do środka - ani ona z niego nie wyjdzie. W jakimś sensie podobało jej się to. Mimo że ten nagle powstały mur nie pozwalał, by jej ból wydostał się na zewnątrz, to też trochę chronił to, co jeszcze dobrego w niej zostało. Miała wrażenie, że jest tylko bezstronnym obserwatorem, który widzi wszystko, a jego nikt. Prawie nikt. Czasem znajdował się ktoś, kto dzięki sprytnym zabiegom, zwanym potocznie "gnojeniem" i naprzykrzaniem się powodował ruszenie lawiny. Ale to nie było dobre.. 
Dostrzegała wtedy, że ten mur to tylko atrapa, że na długo nie starczy, że trzeba żyć i albo wznieść nowy, albo, jak mówi piosenka - jeżeli nie ma już nic do spalenia, trzeba złożyć w ofierze samego siebie. Serce chciało budować mur, ale rozum przychylał się do tej drugiej opcji - zrewidowania światopoglądu, postawy, a przede wszystkim oczekiwań wobec siebie i innych osób.
Czekało ją duże zadanie.
Nie widziała jeszcze, jak to będzie wyglądać. 
Czy się uda.
Czy w trakcie nie spali się do cna.
I co będzie ZA MUREM

poniedziałek, 17 października 2011

Gdy kobieta kocha, od ciszy pęka głowa

Zdążyła zapomnieć, czego jej brakuje.
Ktoś niechcący otworzył jej oczy.
A to kurewsko boli. Nawet pomijając tę osobę.
To tak, jakby miała wypadek, doznała szoku, i jakby właśnie ten szok mijał, za to docierał ból ze sponiewieranego ciała.

Bardzo, bardzo, bardzo się starała.


Miała wrażenie, że nikogo to nie obchodzi, co się z nią dzieje. To też bolało. Bo, jak sądziła, sama trzymała ludzi w takiej odległości.

wtorek, 4 października 2011

Siostra

Była szczęściarą.
Były w jej życiu rzeczy dobre i takie, za które była wdzięczna.

Mamie, że urodziła jej Siostrę. Nie wiedziała, czy tak może to ująć, bo zrobiła to na 2 lata przed jej pojawieniem się na świecie. Była więc wdzięczna po prostu za to, że tę Siostrę ma. Trochę ta wdzięczność należała się właściwie samej siostrze. Bo to, że ją miała nie było równoważne z tym, że była. Bo bycie (w sensie - bycie obecną w czyimś życiu) zależało tylko od niej, od jej wyboru, decyzji, chęci.
Przez długi czas otaczała ją mgła. Nie widziała ludzi wokół, byli tylko cieniami. Relacje rodzinne i ciepłe uczucia kierowane do niej z tej strony jakoś marginalizowała (bo to rodzina, bo oni muszą, itd.). Był okres że nie czuła, nie chciała. Mimo to ktoś zawsze przy niej był. 

Nawiedziła 3 szpitale, 4 oddziały. Jej siostra dotarła na każdy z nich, i to nie raz. Chociaż sama miała problemy, choć niezbyt entuzjastycznie była przyjmowana, jakoś jej to nie przeszkadzało. Siostra miała naprawdę znaczny udział w tym, że ona przeżyła, nie poddała się, że przetrwała te kiepskie lata. I że przetrwała nich relacja
To tak a'propos przeszłości.

A dziś? Nadal była dla niej. I w jakimś stopniu odwrotnie.
Nieraz rozumiały się bez słów (może telepatia istnieje?). Były różne, ale bardzo podobne. Były dla siebie. To takie fajne, mieć przyjaciółkę bez cienia rywalizacji. Przeżyły już kłótnie i wyścigi o chwiejną uwagę mamy. Teraz nawzajem mogły się nią obdarzyć. To takie... bezpieczne. Kiedy o niej myślała, czuła ciepło w sercu. Wiedziała że ją wybieram, i że ona ją wybiera, codziennie. I doceniała to.
Siostra była wobec niej szczera i ona też mogła się otworzyć.
Była dla niej ważną osobą, może najważniejszą, na ten moment.
Była jej światełkiem w tunelu.

Bardzo się cieszyła, że ją ma.