Czym są sny?
Marzenia, lęki, myśli niedokończone za dnia, zwiastuny przyszłości, nieświadomość...
Pewnie wszystko po trochu.
Stała przy oknie w budynku przypominającym szkołę albo szpital. Wiedziała, że do miasta zbliża się wichura o potężnej sile. Wiedziała, ale łudziła się nadzieją, że to pomyłka, nieprawda, nic się nie stanie, przecież to niemożliwe. Znajdowała się na piętrze tego ceglanego budynku, przewidując, że nie wytrzyma on w starciu z żywiołem. Przez szybę patrzyła w miasto w poszukiwaniu bezpieczniejszego schronienia, jednak niczego takiego nie było. W oddali widziała nadchodzący huragan, wiedziała, że istnieją bardzo niewielkie szanse by budynek, w którym jest, ją ochronił. Ale mogła tylko czekać.
poniedziałek, 26 marca 2012
piątek, 23 marca 2012
Fizyczna ciemna strona Mocy
Piękny dzień, piękna pogoda, idealny czas żeby... zdjąć zimową kurtkę i przekonać się że TO co pod spodem jest okropne i nie do zniesienia. Nie do dotknięcia.
Nigdy, przez nikogo.
Nie miała ochoty wychodzić z domu.
Być przez kogokolwiek widziana.
Spotykać się z ludźmi, którzy są "młodzi, piękni, radośni"
Po co to ciało.
wtorek, 20 marca 2012
Ludzie przychodzą i odchodzą...
Kilka dni temu spotkała się ze znajomą z terapii. Rozmawiały o różnych sprawach, błahych, i ważniejszych. W pewnym momencie zapytała, jak to jest, że z ludźmi z terapii tak łatwo i dobrze może się dogadać, a przyjaźnie z osobami neutralnymi, "spoza", jakoś nie wychodzą...
Dziś jej się to przypomniało. Wracała z zajęć ze znajomymi, z którymi jeszcze miesiąc temu regularnie się spotykała, dogadywała, rozumiała - tworzyli naprawdę fajną paczkę. Ale faktem jest też, że w tym czasie dopadały ją duże wahania nastroju. Bądź co bądź, nie było już tak jak wtedy. W zasadzie ledwo rozmawiali, nie było tej bliskości (czy kiedykolwiek była?). Czemu? Tak myślała, myślała... bo to też jakoś przykre dla niej, gdy rozpadały się relacje, pierwsze co to zaczynała to winić siebie, wyrzucać co źle zrobiła, jak mogła inaczej coś rozegrać... jakby to była gra. No ale, wymyśliła. To się nie mogło udać.
Są znajomi do lubienia, do imprez, do śmiechu.
I tacy, którzy powiedzą i wysłuchają, którzy mają taką specyficzną wrażliwość, którzy zniosą, to, co mówi - zrozumieją gorszy nastrój, mechanizmy, że to nie są przelewki. Wiedziała, że czasem trywializuje swoje zaburzenia, a gdy się aktywizują to zmiatają z powierzchni wszystko co napotka, ale oni są w stanie ją przejrzeć, chwała im za to.
Pomyliła te dwie grupy.
Gdy ktoś jest na początku drogi to nie można od niego wymagać, by miał tę wrażliwość, i cierpliwość. Doświadczenie. Zaangażowanie. To przychodzi z czasem, albo - przez kształtowanie siebie, przez terapię, czy inną drogę wzrostu.
Doszło to do niej. Uspokoiła się.
Może to i dobrze. Mogła patrzeć w inną stronę, w przód. Dalej. Czuła, że coś się zmienia, że ona przejmuj stery. Zawiść i ból na bok. Dojrzałość... gdzież ona jest, mogła szukać, próbować nowych wyjść i wejść. Podejmowała nowe działania, o których w życiu by nie pomyślała. Zawrzeć rozejm z wrogiem... przełamywać opór. Czuła, że to nie stałoby się bez rozpadu super-ekipy. Rozpad może dać energię. A ona mogła z niej skorzystać.
Dziś jej się to przypomniało. Wracała z zajęć ze znajomymi, z którymi jeszcze miesiąc temu regularnie się spotykała, dogadywała, rozumiała - tworzyli naprawdę fajną paczkę. Ale faktem jest też, że w tym czasie dopadały ją duże wahania nastroju. Bądź co bądź, nie było już tak jak wtedy. W zasadzie ledwo rozmawiali, nie było tej bliskości (czy kiedykolwiek była?). Czemu? Tak myślała, myślała... bo to też jakoś przykre dla niej, gdy rozpadały się relacje, pierwsze co to zaczynała to winić siebie, wyrzucać co źle zrobiła, jak mogła inaczej coś rozegrać... jakby to była gra. No ale, wymyśliła. To się nie mogło udać.
Są znajomi do lubienia, do imprez, do śmiechu.
I tacy, którzy powiedzą i wysłuchają, którzy mają taką specyficzną wrażliwość, którzy zniosą, to, co mówi - zrozumieją gorszy nastrój, mechanizmy, że to nie są przelewki. Wiedziała, że czasem trywializuje swoje zaburzenia, a gdy się aktywizują to zmiatają z powierzchni wszystko co napotka, ale oni są w stanie ją przejrzeć, chwała im za to.
Pomyliła te dwie grupy.
Gdy ktoś jest na początku drogi to nie można od niego wymagać, by miał tę wrażliwość, i cierpliwość. Doświadczenie. Zaangażowanie. To przychodzi z czasem, albo - przez kształtowanie siebie, przez terapię, czy inną drogę wzrostu.
Doszło to do niej. Uspokoiła się.
Może to i dobrze. Mogła patrzeć w inną stronę, w przód. Dalej. Czuła, że coś się zmienia, że ona przejmuj stery. Zawiść i ból na bok. Dojrzałość... gdzież ona jest, mogła szukać, próbować nowych wyjść i wejść. Podejmowała nowe działania, o których w życiu by nie pomyślała. Zawrzeć rozejm z wrogiem... przełamywać opór. Czuła, że to nie stałoby się bez rozpadu super-ekipy. Rozpad może dać energię. A ona mogła z niej skorzystać.
czwartek, 15 marca 2012
Nauka... to potęgi klucz
Ciągle się uczyła.
Dni strachu i zaprzeczania przeplatała dniami wiary i spokoju.
Jeszcze poprzedniego dnia nie chciała przyjąć do wiadomości niczego mądrego, żadnych wskazówek. Widziała tylko zło, nie mogła przyjąć pomocy.
Teraz wprowadzała rady w życie. Nie zaprzeczała. Korzystała z dostępności rozumu, póki jest.
Pierwszy sukces - powstrzymanie lawiny samobiczowania, beznadziei i rozpaczy, uruchomionej przez kilka zdarzeń - zaliczony. Przeżyła, rozwiązała.
Była zadowolona.
Każdy dzień to nowa nauka. Jacy są ludzie, jak funkcjonują.
Zbierała informacje o tym, jak działają. Analiza każdego, nawet jeśli łączyła się z zawiedzeniem czy jakimś bólem, prowadziła ją (przynajmniej tak sądziła) w stronę poznania, jak poskładać kawałki siebie. Zrozumie na czym polegają uczucia innych - ujrzy je też w sobie. Zrozumie reakcje - sprawdzi, które są efektywne i akceptowalne społecznie - przeniesie je na własny system zachowań. Zrozumie relacje i zasady nimi rządzące - spróbuje sama je tworzyć. Każdy dzień, każda godzina, każda minuta. Bliżej.
Nikt nie jest niezastąpiony. Samotność nie musi być zła. Jeśli można się na czymś oprzeć, to trzeba tego szukać w sobie, nie na zewnątrz. Mówienie o uczuciach uwalnia.
Dni strachu i zaprzeczania przeplatała dniami wiary i spokoju.
Jeszcze poprzedniego dnia nie chciała przyjąć do wiadomości niczego mądrego, żadnych wskazówek. Widziała tylko zło, nie mogła przyjąć pomocy.
Teraz wprowadzała rady w życie. Nie zaprzeczała. Korzystała z dostępności rozumu, póki jest.
Pierwszy sukces - powstrzymanie lawiny samobiczowania, beznadziei i rozpaczy, uruchomionej przez kilka zdarzeń - zaliczony. Przeżyła, rozwiązała.
Była zadowolona.
Każdy dzień to nowa nauka. Jacy są ludzie, jak funkcjonują.
Zbierała informacje o tym, jak działają. Analiza każdego, nawet jeśli łączyła się z zawiedzeniem czy jakimś bólem, prowadziła ją (przynajmniej tak sądziła) w stronę poznania, jak poskładać kawałki siebie. Zrozumie na czym polegają uczucia innych - ujrzy je też w sobie. Zrozumie reakcje - sprawdzi, które są efektywne i akceptowalne społecznie - przeniesie je na własny system zachowań. Zrozumie relacje i zasady nimi rządzące - spróbuje sama je tworzyć. Każdy dzień, każda godzina, każda minuta. Bliżej.
Nikt nie jest niezastąpiony. Samotność nie musi być zła. Jeśli można się na czymś oprzeć, to trzeba tego szukać w sobie, nie na zewnątrz. Mówienie o uczuciach uwalnia.
środa, 14 marca 2012
I'm not a good person
Oswajanie z samotnością na własne życzenie.
Ujrzała w sobie złe rzeczy.
Manipulacje.
Instrumentalne traktowanie ludzi.
Może to tylko niewiedza kim oni są.
Jak działają.
Może ból popycha do nieefektywnych działań.
Czy znajdzie odpowiedź?
Chciała przeprosić wszystkich. Za chłód, za żale, za odrzucenie.
Była nasączona toksyczną substancją.
Ujrzała w sobie złe rzeczy.
Manipulacje.
Instrumentalne traktowanie ludzi.
Może to tylko niewiedza kim oni są.
Jak działają.
Może ból popycha do nieefektywnych działań.
Czy znajdzie odpowiedź?
Chciała przeprosić wszystkich. Za chłód, za żale, za odrzucenie.
Była nasączona toksyczną substancją.
piątek, 9 marca 2012
Rozmyślania na fali spokoju
Warszawa nocą jest inna niż w dzień.
Wieje wiatr, chłód barwi różem policzki.
Piątek zbiera żniwo - ludzie którzy nie wiedzą jak zmienić swe życie, zmieniają stan świadomości. Walka z wiatrakami, cieszyła się, że to wie. Że to co daje szybki efekt nie jest właściwą drogą i prędzej czy później mija - albo popycha w dół.
Szkoda jej ich było. Czuła się w jakiś sposób odpowiedzialna.
Co mogła zrobić?
"Chcesz zmienić świat - zacznij od siebie"
Gdyby każdy tak pomyślał... świat byłby lepszy. Zdrowszy. Szczęśliwszy.
Dziś była szczęśliwa. Nie tym szczęściem "hurra!", tylko tym płynącym.
Lubiła ten stan, stan słonecznego spokoju.
Nawet jeśli "to też minie".
Godziła się na to.
Wieje wiatr, chłód barwi różem policzki.
Piątek zbiera żniwo - ludzie którzy nie wiedzą jak zmienić swe życie, zmieniają stan świadomości. Walka z wiatrakami, cieszyła się, że to wie. Że to co daje szybki efekt nie jest właściwą drogą i prędzej czy później mija - albo popycha w dół.
Szkoda jej ich było. Czuła się w jakiś sposób odpowiedzialna.
Co mogła zrobić?
"Chcesz zmienić świat - zacznij od siebie"
Gdyby każdy tak pomyślał... świat byłby lepszy. Zdrowszy. Szczęśliwszy.
Dziś była szczęśliwa. Nie tym szczęściem "hurra!", tylko tym płynącym.
Lubiła ten stan, stan słonecznego spokoju.
Nawet jeśli "to też minie".
Godziła się na to.
niedziela, 4 marca 2012
Myslowitz i "lepsze czasy"
A w tak zwanym międzyczasie... nowe zmienne w polu widzenia, nowe wnioski, hipotezy, nowe nadzieje.
Powiał wiosenny wiatr.
Czas zatacza kręgi, tworzy pętle... To co niemożliwe, staje się możliwe, choć nie pewne.
Gdy twierdzisz, że wiesz co będzie, co przyniosą kolejne dni - mylisz się. Nikt tego nie wie. Można tylko balansować między przeprowadzaniem własnych planów a akceptacją tego co się dzieje... Między walką a zgodą z losem. I, jak to ostatnio usłyszała: między pewnością a pokorą.
Popełniaj błędy i naprawiaj je
Gdy dotkniesz dna odbijaj się
Wykorzystaj czas
Drugiego nie wiesz czy będziesz miał
~ ~ ~
Zachowam uśmiech na lepsze czasy
Powiał wiosenny wiatr.
Czas zatacza kręgi, tworzy pętle... To co niemożliwe, staje się możliwe, choć nie pewne.
Gdy twierdzisz, że wiesz co będzie, co przyniosą kolejne dni - mylisz się. Nikt tego nie wie. Można tylko balansować między przeprowadzaniem własnych planów a akceptacją tego co się dzieje... Między walką a zgodą z losem. I, jak to ostatnio usłyszała: między pewnością a pokorą.
Popełniaj błędy i naprawiaj je
Gdy dotkniesz dna odbijaj się
Wykorzystaj czas
Drugiego nie wiesz czy będziesz miał
~ ~ ~
Zachowam uśmiech na lepsze czasy
Przechowam go troskliwie
Owinę w trzysta pieluch
Nie dostrzeże go nikt
Wrogowie na darmo będą szukać
Przyjaciele zniknęli, nie odczują braku
Rzucę zaklęcie
Serce zamieni się w głaz
Powstrzymam łzy
Umarli nie czują
czwartek, 1 marca 2012
Zgubnych schematów ciąg dalszy
Chore wytwory umysłu:
Jak tu ze sobą wytrzymać..?
Najgorsze w huśtawkach wewnętrznych jest to, że wychodzą na zewnątrz. I dotykają osób, na których najbardziej zależy.
Ktoś nie odpisze od razu... rozmowa się nie klei... niemal zawsze ona zaczyna rozmowę... i dół gotowy. A jak był dół, to sobie myślała "pewnie mnie nienawidzi, no tak, to zrozumiałe, chociaż straszne", chciałaby zapytać czy tak jest, czy męczy, czy jest tak że już nie może jej znieść, tylko o tym nie mówi... w końcu stwierdzała, że lepiej nic nie mówić, bo to też męczy, lepiej się zamknąć, odciąć... mimo pragnienia, by wcale ta relacja się nie skończyła.
Ale się kończy.
Niezawodny scenariusz.
Chciała go zmienić. Ale nie umiała.
Tyle zostało z postanowień poprawy i pracy nad sobą.
Jak tu ze sobą wytrzymać..?
Najgorsze w huśtawkach wewnętrznych jest to, że wychodzą na zewnątrz. I dotykają osób, na których najbardziej zależy.
Ktoś nie odpisze od razu... rozmowa się nie klei... niemal zawsze ona zaczyna rozmowę... i dół gotowy. A jak był dół, to sobie myślała "pewnie mnie nienawidzi, no tak, to zrozumiałe, chociaż straszne", chciałaby zapytać czy tak jest, czy męczy, czy jest tak że już nie może jej znieść, tylko o tym nie mówi... w końcu stwierdzała, że lepiej nic nie mówić, bo to też męczy, lepiej się zamknąć, odciąć... mimo pragnienia, by wcale ta relacja się nie skończyła.
Ale się kończy.
Niezawodny scenariusz.
Chciała go zmienić. Ale nie umiała.
Tyle zostało z postanowień poprawy i pracy nad sobą.
Subskrybuj:
Posty (Atom)