środa, 25 lipca 2012

Dawno temu...

Dawno, dawno temu, za górami, za lasami, wydarzyła się historia między chłopcem i dziewczyną. Była to naprawdę piękna historia. Ale nim zaczęła się naprawdę dziać, nastąpił jej koniec. Dla Niego nic to chyba nie znaczyło. Swoim zwyczajem odciął się od sprawy niezwykle dojrzale - milczeniem. Czym to było dla niej - tego nie wiedział nikt. A może wszyscy prócz niej. Godziny, dni, miesiące - nie mogła zapomnieć pierwszego w życiu pocałunku, który mógł nie znaczyć nic, choć chciała, by zapowiadał Wszystko. Od początku wiedziała, że niczego nie może oczekiwać, a jednak na coś liczyła. 

I do remember that I already knew
it was the last time 
the last time for first positions
the last time you'll be mine
Do you remember the scars I showed you
the stories I told you
do you remember when we forgot
how to smile at each other
I do remember that I already knew
it was the last time...


Pamiętała prawie 9 miesięcy. Mimo braku nadziei. To takie głupie, mówiła sobie, jakby mózg nie chciał jej słuchać. Jakby wszystkie neurony nagle powariowały pod wpływem wspomnienia. Nigdy tak się nie czuła. Nigdy tego nie chciała. Więcej bólu niż radości z tego uczucia, więc po co jej ono było? A jednak było - jest, niezmiennie trwa - kiedy się skończy? Co do licha miałaby jeszcze zrobić? Naprawdę tego nie chciała, naprawdę pragnęła zapomnieć, było jej wręcz wstyd, szczególnie przed Nim. Wszystko na nic.

Jednak pewnego wieczoru dotarło do niej, że zakochała się tylko w wyidealizowanym wyobrażeniu Chłopca, który w rzeczywistości był zupełnie przeciętny - i narcystyczny. Ona też nie była nieskazitelna - jej główną wadą było nadmierne, wręcz pochłaniające oddanie. Ta miłość, pierwsza miłość, nie miała przyszłości. Dziewczyna mogła jednak dokonać wyboru jak ją zapisać w sercu i pamięci - jako niespełnione marzenie, czy jako jedno z wielu doświadczeń. Wybrała tę drugą opcję. I zasnęła spokojnie.

wtorek, 17 lipca 2012

Czym szczęście jest..?

Szczęście to nie stan, który można osiągnąć lub nie - to umiejętność dostrzegania drobnych przejawów sympatii wszechświata. To nie brak przeciwności, ale bycie wdzięcznym za szanse w nich ukryte.
Zbiegi okoliczności nie są przypadkowe, a jeśli nawet, to można nadać im sens.Miesiąc temu widziała tylko szarość i czerń, pomijając kompletnie iskry światła, dziś skupiała się na nich, podsycając tym samym ogień, przy którym ciemność może się schować. Było to jakoś zadziwiające. Mogła szerzej otwierać oczy i chłonąć świat... To naprawdę niewiarygodne. Cudowne.