środa, 3 czerwca 2015

Dawca i biorca

Pijawki nie rosną na drzewach.
Nie rosną też w ziemi.
Rosną w wodzie, czasami w słodkiej, czasami w słonej.

Niektórzy myślą, że są dobre.
Że leczą.
Czasem tak bywa.
Ale rzadko.

Zwykle pijawki są złe.
Przysysają się do ciała, tną je zębami i wysysają krew.
Na początku ofiara tego nie czuje.
Potrafią znieczulić i być niezauważone.
Potem pojawia się obrzęk i swędzenie.
Ofiara wie, że coś jest nie tak, jednak nie wie dokładnie co.
Czasem znajdzie pojedyncze pijawki i myśli, że to koniec.
Ale inne pozostają niezauważone i wciąż piją.
Wysysają krew, czasem zarażają bakteriami i wirusami.
Ale przede wszystkim osłabiają.
Powoli, ale wytrwale.
Biorą to, co dawca im daje, nieświadomy tego, że z każdą chwilą jego siła maleje.

Niektórzy celowo pozwalają pijawkom na ich działalność.
Wierzą, że tak naprawdę są one dobre.
Czasem tak bywa.
Ale rzadko.

Jeśli nieostrożny dawca wybierze pierwszą lepszą pijawkę, może się srodze zawieść.
Sądzi, że jemu coś to daje, i że ona dzięki niemu może przetrwać.
Nie wie tylko jednego.
Że ona nie daje nic w zamian.
I że jest nienasycona.

Bierze i bierze, sączy życiodajne siły.
Rani.

Bo jest zła.
Czasem wbrew samej sobie.

***

Bała się. Była zła. Wbrew samej sobie, Musiała chronić innych przed samą sobą. I panicznie bała się samotności.
Nie do pogodzenia.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz