Przypływy i odpływy.
Nieuchwytny rytm, nieodkryty algorytm.
Przypływ przynosił coś nowego, jakąś obfitość, napełnienie, uzupełniał luki między ziarenkami piasku. Gasił pragnienie, dawał pole, by odkrywać i wypływać dalej, i nurkować głębiej.
Odpływ burzył poczucie równowagi. Osuwał spod nóg bezpieczne podłoże, zabierał to, co wcześniej przyniósł przypływ, i nie było żadnej gwarancji, że to zwróci. Burzył równowagę, wzmagał niepokój i lęk.
Przypływ i odpływ.
Jeden po drugim, w dziwnym tańcu radości i niepewności, chęci i strachu, dostatku i braku.
Bez porządku, niespodziewanie.
Tak to jest z oceanem.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz