wtorek, 18 listopada 2008

Little poetry

Zagubiona w świetle
Szukam ukojenia
Rozstrojona życiem
Tulę ciepło cienia

Pragnę ukryć myśli
Zamrozić marzenia
Zapaść w sen bez snów
Wypalić wspomnienia

Roztopiona w ciszy
Niknę w szumie topól
Rozwiewa mnie wiatr
Tonę w tęczy mroku...

-------------------------

Powoli sączy się fałszywy spokój
Krople rezygnacji pełzną wgłąb
Coraz dalej
Ogarniają mnie całą
Zatapiają w niebycie

Przymykam oczy
Źrenice rozszerzone lękiem
nikną pod zasłoną powiek

Bezwolna, zastygła w bezruchu
ostatnim wysiłkiem woli
sine wargi zmuszam do krzyku
Nieposłuszne
Zimne i martwe

I tylko mimowolne drżenie rąk
obejmujących filiżankę gorzkiej herbaty
zdradza prawdę uczuć
-------------------------

Wyrok nieubłagany
Nic z siebie, nic poza sobą
Nie pytasz: czemu
Kara znaczy wina
Śledzą każdy krok
Obezwładniona lękiem
Ciskasz się wśród czterech ścian
Samotności duszy
Niekiedy popijając szklanką wody
Krople żalu
Strumienie smutku
Z naczyń bez dna

Z kneblem na ustach
Wołasz
Nikt nie słyszy
Tylko rozpacz nieśmiertelna
Nieustannie obecna
Zapełnia pustkę
Chłodem

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz