czwartek, 4 grudnia 2008

Ludzie nie rozumieją

Niektórzy nie odróżniają emo od ludzi którzy naprawdę mają problem. Niektórzy uważali, że ona też jest emo. Bo była smutna, może ponura. Jednak była podstawowa różnica - o ile mogła, ukrywała się z bólem, bliznami.
Próbowała już wielu sposobów, żeby poprawić sobie humor. Wciąż i od nowa próbowała. Gdyby tego nie robiła, pewnie siedziałaby non stop w domu. Albo by jej już tu nie było. Sposoby typu "spójrz jaki piękny świat wokół, kwiaty kwitną, ptaszki śpiewają, niebo błękitne" działają, owszem, ale na chandrę. Chwilowo. A z czego tu się cieszyć? Nie znaczy to, że nie można się zachwycić, podziwiać, owszem, ale cieszyć? Czuć wewnętrzną radość, czy może spokój... To co innego.
Szpital nie miał odmienić jej nastroju, w ciągu 2 miesięcy nie da się tego zrobić. Miał być początkiem, miała nadzieję, że dobrym. I że w pewnym sensie zapewni jej ochronę.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz