czwartek, 6 sierpnia 2009

Niewystarczającoizm

Zastanawiała się, jaki sens miało to, co robiła, skoro wszystkich zrobionych przez siebie rzeczy żałowała.

Siedziała i myślała, czemu rzuciła studia, po co to wszystko.
Wyrzucała sobie, jakie przyjaźnie straciła, bo przecież byłaby w stanie pociągnąć ten kierunek.
Głupoty, same głupoty!
Była realistką.
I nie znajdowała w swoim życiu nic, co zrobiła dobrze.
W szkole uczyła się dobrze (ale nie: wystarczająco dobrze),
to samo z egzaminem gimnazjalnym,
maturą,
na studia się dostała, ale je - rzuciła!
w szpitalu poznała wiele osób, ale z żadną nie utrzymywała kontaktu,
poszła do pracy, i w tej pracy nie wytrzymała,
wyprowadziła się z domu, po to tylko, by pół roku później do niego wrócić.
Zaczynała wątpić, czy jakakolwiek jej decyzja ma sens. Do wszystkiego podchodziła z wiarą, że się uda, i co jej z tego zostaje na koniec? Nie miała już siły. Wewnętrznie była całkiem rozbita. Zapadała się w jakąś ciemność, gdzie nic nie widać, żadnych perspektyw, żadnego sensu.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz