sobota, 15 maja 2010

Walki pracowo - niepracowe

Miała za sobą ciężki dzień. Choć się nie zapowiadało. Kilka dni wcześniej dostała telefon od pewnej pani, która chciała zatrudnić ją w charakterze niani. Spotkała się z nią, rozmawiały, było ok. Umówiły się, że przyjdzie na próbę, i kilka godzin zostanie sam na sam z Przemkiem. Przyszła. I od tej chwili było już tylko gorzej. Ok, nie była przygotowana emocjonalnie na taką pracę, ale nie sądziła, że będzie tak źle. Pozornie szło dobrze- chłopak nie płakał, jakoś tam się bawił - kłopot pojawił się później. Widocznie nabrał do niej zaufania i postanowił okazać to w dość specyficzny sposób. Cóż, taka prawda, że figury nie miała idealnej. Została obdarzona obfitszymi kształtami tam gdzie powinna, ale i tam, gdzie niekoniecznie. Przemek wiedział gdzie uderzyć - tłumaczyła sobie, że nieświadomie. Kilkoma słowami dotknął ją do żywego. Gdyby miała w czym wybierać - może zrezygnowałaby z tej pracy. Ale z kasą u było krucho. Pomyślała - złośliwy czy nie, nie ma wyjścia. Przełknęła gorzkie słowa i własną dumę. Wychodziła stamtąd z ulgą i ustaleniami, że przyjdzie kilka dni później już na płatne godziny.

I kiedy już przywykła do myśli, że dzień w dzień będzie siedziała z dzieciakiem, przekonała siebie, że to najlepsze rozwiązanie - telefon. Przepraszam Cię bardzo, ale teściowa zajmie się Przemkiem - Nie ma sprawy, rozumiem.

I naprawdę rozumiała. Przynajmniej próbowała. Teściowa mniej kosztuje, to rodzina, Ewa była jej pewna, poza tym mogłaby się obrazić. Jednak dziewczyna z wersalki odczuła to jako osobistą klęskę. Że nie podołała, że nie jest dość dobra.

Walczyła z tym myśleniem, ale to nie łatwa walka.

Przynajmniej wiedziała, nad czym ma pracować na terapii.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz