Jak to się dzieje... Im bardziej chciała okiełznać rzeczywistość, tym bardziej jej umykała. Budziły się duchy przeszłości, lęk, że wszystko powróci, albo - że to co nowe przerośnie nawet to co było. I nie da rady.
Zaciskała zęby.
Starała się.
Czasem nie pozwalało jej to podzielić się trudem z kimś obok.
Tak bardzo skupiała się, by nie pokazać... wiele ją to kosztowało.
Ludzie uciekają.
A jeśli nie, to nie umiała uwierzyć, że nadal chcą przy niej być.
Sama gdyby mogła, uciekłaby jak najdalej - tyle że jakby nie miała wyjścia.
Zwykle tak nie mieściło jej się w głowie, że ktoś chce zostać, że robiła wszystko, by odszedł. Niekoniecznie świadomie. Zauważała to - po czasie.
Próbowała się domyślać, które zachowania są jeszcze normalne, a które nie. To podobno typowe dla DDD.
Nie zawsze jej wychodziło.
Chciała znaleźć w sobie siłę... Tę do życia zwykle potrafiła zlokalizować, z małymi wyjątkami.
Chciała mieć w sobie przekonanie, że jest dobra, wartościowa, wystarczająca i godna uwagi.
Próbowała brać to od innych... ale to błędna droga. Nikt nie wypełni tego naczynia bez dna. Tylko ona.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz