"Nie wiedzieć czemu, przestało jej wystarczać chowanie i zapominanie. Białe, gładkie, lekko wypukłe efekty koalicji rąk, pogmatwanej psychiki i metalu nie próbowały już udawać przyjaznych. Urosły do monstrualnych rozmiarów, każąc zastanowić się - po co to było?
Jakiś czas wcześniej mimo odruchu zwrotnego przełknęła nadaną jej etykietkę emo i osoby, która za wszelką cenę chce zwrócić uwagę (w taki sposób, mówiono pogardliwie). Teraz ten but o rozmiar za mały zaczął ją uwierać... Bo właściwie czemu to, że żaden inny sposób nie wystarczał by zdobyć coś, co tak naprawdę należało jej się, z racji urodzenia, było wytykane jak wina i powód do wstydu? A może to kto inny powinien się wstydzić..? Poza tym, czy rzeczywiście taki miała cel i zamysł - skoro większości blizn nikt nie widział?
Gdzieś w środku czuła potrzebę utulenia śladów po tych swoich małych operacjach. W jakiś sposób wywoływały w niej skojarzenia z niemowlakiem, tak samo bladym, gładkim i pulchnym. Bardzo chciała go ukołysać, ułożyć do snu, ukochać... Jeszcze nie wiedziała jak to zrobić, którędy do niego dotrzeć, ani jak ma na imię. Ale miała pewność, że to kwestia czasu, poszukiwań - i chęci.
Bardzo chciała"
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz