środa, 17 października 2012

Flp 4,13

Była szczęśliwa
Mimo wszystko i tak właśnie, bo.

Każdy popełnia błędy, człowiek łatwo traci nadzieję skupiając się na tym, co obok. Ale - uczyła się. Wracała do normy szybciej, niż kiedyś, niż sama by się spodziewała.


Raptem miesiąc temu, po 6 latach wahań i ucieczek, uwierzyła w Boga. "Nagle". Zaczęła chodzić na nabo i szukać kim On jest. Dziwne? Jeśli się Go poczuje, NIE DA SIĘ inaczej. Próbowała właśnie od 5 minut do czegoś to porównać... nie umiała. To studnia bez dna, radość niewyczerpana (choć takie górnolotne stwierdzenia pewnie ciężko trafiają...). Mamy różne "sensy" w życiu, coś, co daje radość, spełnienie, czasem trafi się uczucie do jakiejś osoby, uskrzydlające, ale tak kruche... A tu - miała pewność. Ludzie odejdą, osądzą, zranią... On nie. Miała Ojca, chciała Go poznać.

Miała problem ze zbyt szybkim angażowaniem emocjonalnym w nic nieznaczące relacje, damsko - męskie znaczy. Ale Ktoś jej przysłał pomoc, dzięki której nauczyła się nabierać dystansu. "Nagle" stwierdzenia sprzed 2, 3 miesięcy straciły na znaczeniu. Jest inaczej, jest nowa jakość.

Dopiero co czuła się zawiedziona, zgnieciona i zapomniana - opuszczona. Ale już nie. Już nie. Ludzie są jacy są, każdy ze swoim bagażem, przeszłością, słabościami, troskami - przy czym nie obwiniała nikogo, bo aby mówić o winie konieczna jest świadomość potencjalnego sprawcy - przed "zajściem". Ale, pierwsze primo, byli też inni ludzie obok, dający siłę, rodzina genetyczna i duchowa, i po pierwszym uderzeniu, po odzyskaniu odrobiny rozumu - widziała ich. A drugie primo - był On. Dużo strasznie o tym gadała ostatnio, ale czy można przestać mówić o szczęściu, o Tym co spaja elementy układanki  o Kluczu, który otwiera nowe perspektywy, o Radości, którą chce się obdarzać następnych, i następnych? W każdym razie - ludzie popełniają błędy, ona też często była nie w porządku. Ale to nie dyskwalifikowało ani jej, ani nikogo innego w oczach Boga. On nie osądza, nie żywi żalu, nie obwinia - jak mogłaby to robić, skoro chciała za Nim iść? On kocha i rozumie. I uczy ją tego samego.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz