Na facebooku istny szał na nowy album Marii P.
"Teksty wchodzą do głowy"
"Słyszę swoje myśli w formie piosenki"
"Niesamowita, innowacyjna, szczera"
A dla niej... tylko smutna. I skłaniająca do modlitwy za tę panią.
Czemu teksty łatwo wchodzą do głowy? Raz - niektóre piosenki nawiązują bezpośrednio do osłuchanych już tekstów biblijnych, tyle że z partykułą "nie". Innowacja? Proste zaprzeczenie. I też w jakimś stopniu pójście na łatwiznę. Wiara wymaga wysiłku.
Podobno P. była w głębokiej depresji, z której wyszła dzięki sobie. Mieszanie Boga w podniesienie się, przeżycie, uważa za uwłaczające sile człowieka. Można myśleć i tak.
Trafia pewnie, szczególnie do młodych ludzi, w fazie buntu, i nie tylko do gimnazjalistów. I do ludzi, dla których ważna jest wygoda. No dobrze, piosenki nawiązujące do kwestii religijnych trudno może komentować, bezpiecznie komentować, nie będąc narażonym od razu na określenia typu "ty katolu", "każdy może wierzyć w co chce" albo nie, "ciemnogród" itp. Płynie stąd niebezpieczeństwo, tak jak z gier przemocowych - niekoniecznie od razu widać skutek w postaci wzrostu agresji czy czego tam, ale - znieczulica postępuje. Znieczulica i wewnętrzny rozpad, gdzieś ta struktura charakteru zostaje osłabiona.
Tak sądziła Dziewczyna z wersalki, nie każąc nikomu się ze sobą zgadzać. Była typem obserwatora, psychologia gdzieś tam jej w tym pomagała. Trochę widziała, miała nadzieję, że prawdziwie.
W każdym razie, już abstrahując od utworów "anty-Bóg". Ciekawe, że na jednej płycie z nimi autorka zawarła piosenkę antypatriotyczną. Ciekawe? Nie. Niepokojące. "Nie będę walczyć, sorry, nic dla mnie nie znaczysz ojczyzno przez małe o" (to nie cytat, a skrót myślowy, żeby nie było). W kontekście politycznych subtelnych, acz nieubłaganie zmierzających do osłabienia Polski działań Rosji, tak przykładowo, ta piosenka wydaje się... po prostu niebezpieczna. Mamy słabą Polskę od strony formalnej, ale to żadna nowość. Broniliśmy się zawsze dzięki honorowi, który co prawda zakrawał momentami o brawurę, ale mimo wszystko... pozwolił przetrwać, nie: przeżyć, a przetrwać. Bez utraty godności. A tu - ot, pioseneczka, nie ma wojny, można sobie deklarować. Jak śpiewa P., w razie wojny, ona chce sobie "być". I nie odda ani kropli krwi. Ciekawe jak ona to sobie wyobraża.
Tak czy inaczej - nie widziała w tej płycie niczego N-I-C-Z-E-G-O interesującego, nowatorskiego, porywającego, czy jakie tam jeszcze określenia były...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz