Czy coś cię boli?
Nie.
Czy boli cię życie?
Boli..? Nie, nawet nie.
Trudno nazwać bólem coś, co jest tylko chłodem. Obojętnością. Spisaniem na straty.
Po nocach śniła, że ktoś ją obejmuje i przytula, i tak zasypiają.
Budziła się sama.
Chodziła na uczelnię sama. Na zajęciach siedziała sama. Sama robiła zakupy, sama jadła i samotnie spędzała wieczory. Wśród ludzi, lecz nie z nimi.
Staczała się w ponurość myślenia, traciła radość, tak, na własne życzenie. Może chciała... chciała wyłączyć się z życia. Zaangażowanie jest fajne, jeśli przynosi skutki, ale jeśli włożysz zbyt wiele emocji w coś co nie daje efektu... Marzyła o tym, by wyłączyło się wszystko. Póki co udało się wymazać zainteresowanie i entuzjazm, może za niedługo pozbędzie się też tych głębszych uczuć. I będzie jak warzywo. Jak seler albo pietruszka. Nudne, ale odporne.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz