Na jednym ze spotkań służby muzycznej wywiązała się rozmowa o sensie trudnych zdarzeń w życiu. Wynikłz niej wniosek, że nie ma sensu pytanie "dlaczego?" i dużo bardziej na miejscu, bardziej budujące jest pytanie "po co?" połączone z pewnością, że to owszem, ma sens. Ale zdarzenia to jedno, a o zrąbanej osobowości nie było mowy.
I nie wiedziała. Nie wiedziała po co. Żyła, walczyła z myślami "s", ale nie wiedziała po co.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz