czwartek, 22 października 2015

Coś za coś.

Niepewność istnieje mimo pewności.
Dylematy moralne, egzystencjalne, zawsze.
Lęk przyczajony wciąż walczy z rozumem.
Żołnierze zawsze są w gotowości, mimo że to Boże Narodzenie, niepisane zawieszenie broni.

Uśmiech gościł na jej twarzy, choć serce trzepotało niepewnie na wietrze. Zostanie czy odleci? Co odleci? Uśmiech, serce, czy niepewność?

Gdy oddaje się składniki krwi zasada jest taka: gdy pracuje pompa, dłoń musi być nieruchoma, gdy pompa nieruchomieje, dłoń trzeba zaciskać.

Coś się kończy, coś się zaczyna, tak mówią. A jeśli coś się zaczyna, a potem coś się kończy? Czy to to samo? Czy lepiej jest, gdy odwirowana, chłodna krew wpływa do żyły, pod prąd, czy też ten wysiłek, po którym nie można się nawet podpisać ma większą wartość?

Czy jedno nie może istnieć bez drugiego?

Miałeś coś, robiłeś coś, może to było oszustwo, atrapa, ale miałeś. Teraz masz coś lepszego, ale za cenę tego, co wcześniej miałeś. Może lepszego, tego tak naprawdę też nie wiesz.

Musisz wybrać. Czy nie musisz? Może tylko nie umiesz 
grać w dwóch orkiestrach. 

Choć obydwie są tak samo dobre. Tak samo. Tylko dyrygenci się nie lubią.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz