Szyby brzęczą od przejeżdżających samochodów. Przez wysokie na 3 metry okna nic nie widać, tylko ciemność. Już noc.
Siedzi z książką, machinalnie przewracając strony. Przesuwa wzrok po ciągach liter, nie rozumiejąc w jakie wyrazy się składają.
Jest daleko od siebie. Klatka piersiowa wgniotła się w tył, kręgosłup opadł bezwładnie. Leży teraz na podłodze jak porzucony kabel.
Serce bije z oddali. Płuca pompują powietrze bez tlenu.
Kartki szeleszczą. Bezużytecznie.
Ból powrócił.
Oj, mam nadzieję, że jednak już może lepiej, na tyle, na ile może być lepiej.
OdpowiedzUsuńJuż lepiej.
OdpowiedzUsuń