sobota, 7 listopada 2015

Szyby brzęczą od przejeżdżających samochodów. Przez wysokie na 3 metry okna nic nie widać, tylko ciemność. Już noc.

Siedzi z książką, machinalnie przewracając strony. Przesuwa wzrok po ciągach liter, nie rozumiejąc w jakie wyrazy się składają.

Jest daleko od siebie. Klatka piersiowa wgniotła się w tył, kręgosłup opadł bezwładnie. Leży teraz na podłodze jak porzucony kabel.

Serce bije z oddali. Płuca pompują powietrze bez tlenu.

Kartki szeleszczą. Bezużytecznie.


Ból powrócił.




2 komentarze: