środa, 15 października 2008

Kilka wspomnień

Zastanawiała się nad powrotem na terapię. Co prawda, jakoś nie umiała się przełamać do psycholog u której wcześniej bywała. Ale jakie miała wyjście? Musiała jakoś funkcjonować, tamten ośrodek przynajmniej znała i był bezpłatny. Szukała gdzie indziej, ale nic nie mogła znaleźć. Trochę się bała wrócić na stare śmieci. Tyle wspomnień... wydawało się się czasem, że to co się tam stało, wcale się nie stało, ale wiedziała, że czasu nie cofnie. chociaż by chciała. Ale tak naprawdę, co by wtedy zrobiła..? mocniej przycisnęła nożyk? czy nie brałaby go do ręki..? nie, tego by nie zmieniła. To był wyraz pragnienia i bezsilności.

Nierealność, nieprawda. Któregoś dnia, na wyjeździe terapeutycznym było ognisko. Jeden chłopak wziął sprzęt nagłaśniający i śpiewali na cały regulator. Od początku czuła, że coś jest nie tak. Nie umiała się przyłączyć, chociaż kochała śpiewać. Czuła się tak obco. Nie należała do ich świata, nie istniała. W końcu nie mogła wytrzymać tego że oni mogą, a ona nie. Nie chciała pokazać tego ogromnego bólu, który czuła. Odeszła od ogniska, ale niezbyt daleko, bo nie miała sił. Usiadła na jakimś kamieniu i ciągle myślała o tym, jak jest sama. Nie mogła przestać.Tak naprawdę przypominała to sobie jak przez mgłę. Wiedziała co robi, ale dlaczego, po co? Miała wracać do domku, w którym mieszkała z całą grupą terapeutyczną. W połowie drogi uświadomiła sobie, że nie może tam pójść. Dlaczego? Nie potrafiła na to odpowiedzieć. Położyła się spać w domku terapeutycznym. I nie sądziła, że ktoś zauważy, że jej nie ma. Tak jak po pierwszej komunii, po wyjściu z kościoła, nie widząc nikogo, sądziła, że rodzina o niej zapomniała i poszła do domu. Więc wróciła sama. Nawet nie przyszło jej do głowy, że prawda może być inna. Że po prostu rodzina nie zdążyła wyjść z kościoła. Było dla niej oczywiste, że po prostu zapomnieli o nic nie znaczącej ośmiolatce.

Tak i teraz. Następnego dnia było straszne zamieszanie. Ostatecznie wyszło na to, że chce zwrócić na siebie uwagę. Co z tego, że naprawdę nie potrafiła się wytłumaczyć? Czuła, że nikt jej nie wierzy. Że terapeutka jej nie wierzy. To było straszne.

I teraz bała się wrócić w to miejsce. Wiedziała, że ludzie stamtąd już ją zaklasyfikowali do odpowiedniej szufladki.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz