środa, 2 czerwca 2010

Co jest normalne


Stresowała się trochę terapią, bo nie zrobiła zadania. Ale jej terapeutka okazała się równą babką i to zrozumiała. Stwierdziły zresztą, że kwestia odżywiania może poczekać, ważniejsze są inne rzeczy. Bo tak naprawdę to tylko skutek, źródło jest gdzie indziej, gdzie - tego trzeba było się dowiedzieć. A w czasie rozmowy wyszło coś, co ją zaskoczyło. Otóż to, że za dużo z siebie daje innym. Jakoś nigdy jej się tak nie wydawało. Myślała, że właśnie za mało... Że jest egoistką i raczej bierze, wykorzystuje, niż odwrotnie. Właściwie nadal tak myślała. Tylko że dopuszczała też taką możliwość, że może to być kolejne skrzywienie w postrzeganiu siebie... Musiała się zastanowić.
Najbliższa jej osoba z terapii, przyjaciółka, z którą była w pokoju, mieszkała w Warszawie. Dziewczyna z wersalki w tygodniu raczej tam nie bywała. Z pracy wychodziła najczęściej o 10 w poniedziałek, o 18 miała terapię. Z M. umawiała się "pomiędzy". W zeszłym tygodniu pracę skończyła w niedzielę, i jakoś nie spotkała się z nią. I od 2 tygodni nie miała z nią kontaktu. Dzwoniła wczoraj i nie odbierała, i teraz pytanie- dlaczego?
Nie umiała nie dopuścić też najgorszych scenariuszy, bo wiedziała, że M. nie czuła się najlepiej. Czy poczuła się jak "zapchajdziura", czy tak zrozumiała spotkania "pomiędzy"? Czy to kolejna osoba, z którą relacji nie udało jej się utrzymać. Czy ma prawo myśleć, że ona też mogła zadzwonić, czy mogła tego od niej wymagać? Tyle pytań, nikogo, kto by na nie odpowiedział. To był właśnie jej problem: nie wiedziała, co jest normalne, a co nie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz