Zastanawiała się kiedyś: gdyby miała jedno życzenie, gdyby mogła je wypowiedzieć i zostałoby spełnione, czego by pragnęła? Tyle marzeń, tyle potrzeb do zaspokojenia. Wiele z rzeczy, które przychodziły jej do głowy sukcesywnie wykluczała. Po co jej pieniądze, mogła je zarobić, po co jej święty spokój - bywa nudny. Długi czas myślała, że może idealna figura- ale w sumie co to znaczy idealna, i przecież to głupie, wybrać TAKIE marzenie, przecież to małostkowość i brak ambicji. Czytanie w myślach byłoby na dłuższą metę nie do zniesienia. Czego sama nie mogła zmienić?
Przeszłości.
To coś, co kładło się cieniem na całym jej życiu, czaiło się i wywoływało lęk przed nie akceptacją, odrzuceniem, w kluczowych momentach. Myślała, że to już za nią, że ważne jest to co robi teraz i jak planuje przyszłość. Myślała, że nikt nie musi o tym wiedzieć: jest teraz nową, silną osobą. Ale choćby chciała, nie mogła się tego pozbyć - części siebie.
Gdyby mogła... Tylko co by to dało?
Nie chciała żałować, nie chciała ukrywać, grać osoby, którą nie jest - bo to jaka jest teraz nie wzięło się znikąd. Czy idąc w góry liczy się tylko fakt dotarcia na szczyt? A widoki, pejzaże, przygody po drodze?
Bała się nie akceptacji - ale podobno miłość to całkowita akceptacja drugiej osoby. Więc jeśli ktoś nie jest w stanie jej tego zapewnić - to znaczy, że nie jest TĄ osobą, cokolwiek to znaczy.
Nie chciała, nie zamierzała uciekać od przeszłości.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz