środa, 9 czerwca 2010

Takie tam gadanie

Może komuś się wydawać, że terapia to takie nic. Idzie się do kogoś, gada z nim/do niego. I tyle. Ani w tym żadnego wysiłku, ani efektów. No bo jak - samym gadaniem miałoby się coś zmieniać? Co mają słowa do rzeczywistości, do uczuć, emocji, postaw, zachowań? Zdarzają się opinie, że to dla leni i osób użalających się nad sobą, którym tak naprawdę nie chce się wziąć spraw w swoje ręce. Że to dla ludzi słabych.
Sama nieustannie toczyła walkę wewnętrzną. Z tym co podobno, co powinno się, i z tym co rzeczywiście.
Bo realia terapii, to naprawdę mocna rzecz. Osoba bez trudnych przeżyć i dysfunkcyjnej rodziny pewnie znudziłaby się szybko - o ile nie ma nic do odkrycia. Ktoś inny może przeżyć wstrząs. Nie na zasadzie, że nagle psychoanaliza ujawnia wyparte wspomnienia o molestowaniu; to takie przereklamowane.
Nie.
Wystarczy, że emocje wychodzą na jaw. Myślisz o sobie, że jesteś w miarę opanowany, no, bywało ciężko, przykrości ze strony innych, ale wszystko wybaczyłeś, zapomniałeś... jesteś inną osobą, silną, tak. I przykładowo, myślisz o swojej siostrze jako najbliższej osobie - możesz jej o wszystkim powiedzieć, zaufać, jest zdroworozsądkowa, obyta, wykształcona- wspaniała. I w czasie rozmowy z obcą osobą okazuje się, że ta siostra wcale nie jest taka anielska i nieomylna. Uświadamiasz sobie, że osądy na temat siebie i świata, które wydawały ci się twoje własne, rodzone- takie nie są. Przyjąłeś je bez mrugnięcia okiem uznając, że taka jest norma. Tylko że ta norma jest bardzo krzywdząca- i skrzywiająca obraz rzeczywistości. I co wtedy?
Budzi się żal, bunt, tak silne.
Później złość- tak, złość, ta okropna emocja, której nie wolno ujawniać.
Rezygnacja, bezsilność.
Chcesz obwinić o wszystko tę właśnie siostrę, to też ulga, że jednak nie ty jesteś odpowiedzialny.
Cóż za wspaniały wachlarz uczuć, i one wszystkie w tobie były!

A teraz trzeba to opanować.
Powoli.
Nic na siłę. Trochę zrozumienia i przyzwolenia- sobie, i innym. Na błędy, na uczucia.
I wszystko jakoś się wycisza.
Może do następnego razu - może.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz