poniedziałek, 30 sierpnia 2010

Szczęśliwa wyliczanka

Kiedy była naprawdę szczęśliwa? Podjęła wyzwanie. Postanowiła na to odpowiedzieć.
Kiedyś powiedziałaby, że nie wie co to znaczy. A teraz?
Teraz właściwie ciągle czuła się szczęśliwa. Może dlatego, że po prostu dobrze się ze sobą czuja i siebie polubiła. To baza - ale były jeszcze elementy "ekstra", kiedy szczęście z niej wręcz wyłaziło - to wtedy gdy:
  • odkrywała nową muzykę i dawała się jej porwać
  • obserwowała światła miasta nocą;
  • była w towarzystwie osób którym ufała i które jej ufały, wiedziała, że takie istnieją, i zaistnieją;
  • myślała o przyszłości i pracy jaką zamierzała podjąć - po studiach;
  • siedziała w kuchni z bratem, siostrą, mamą - rozmawiając
  • mogła komuś pomóc w zgodzie ze sobą;
  • tworzyła biżuterię i wychodziło coś, w czym można wyjść na ulicę
  • widziała radość, której była źródłem
  • i tak dalej, i tak dalej..
Wtedy była NAPRAWDĘ szczęśliwa, choć właściwie jak można być nie - naprawdę szczęśliwym? Szczęście jest różne, nagłe i intensywne, delikatne jak fale oceanu, kołyszące i stałe, w drobnostkach i w wielkich rzeczach, składających się z drobnostek. Nie ma co za nim gonić, ale można je czerpać w niemal każdej chwili... jeśli się tego nauczy.
Była szczęśliwa, bo wiedziała, co ją uszczęśliwia, skąd to brać i jak nie dopuścić do zbyt dużego niedoboru.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz