środa, 29 września 2010

Soma

Gdy psyche się uspokoiła, nadeszła soma.
Nieuchwytna, nierozpoznawalna, prawdopodobnie poważna.
Dostała wyniki badań, nie przejęła się bardzo, a co tam, wątroba, trzustka, co by to nie było, za 2 dni przejdzie. Nie przechodziło. Ból był nie do wytrzymania, nie pozwalał spać. Niepokoił.
Bała się, co to oznacza.
Stanęła jej sytuacja sprzed 2 lat: rzucona terapia, zostawione w pół zdania studia.
Może to niedorzeczne, nic dwa razy się nie zdarza. Ale i tak się bała.
I jeszcze te wyniki. Nie wyglądały na błahą sprawę.
Jak to w House'ie było- prawdziwa choroba nie jest tak zabawna. Cienie przeszłości nadal miały na nią wpływ. Niedobrze.
Korzyść taka, że umysł się uspokoił.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz