Czasem chciała wejść do kuchni i zwalić wszystkie naczynia na podłogę, tak, by rozbiły się w proch. Cisnąć telefonem by zostały z niego tylko bezużyteczne odłamki. I tak jest bezużyteczny. Widziała to w głowie, w wyobraźni, ale wiedziała, że nic z tego. Szkoda naczyń. Szkoda telefonu. Więc kisiła to sobie wieczorami, jak jesienne przetwory. Krzyczała bezgłośnie.
na rowerek?
OdpowiedzUsuńpozdrawiam M.
No no! Tylko mi telefonu nie rozwal!
OdpowiedzUsuńpozdr! :)
p.s. tęsknię za Tobą a Ty nic z tym nie robisz...