Ale Bóg jest wielki. I ma sens to, co mówi. I ma sens rozmowa z Nim.
Nie była na zajęciach. Stwierdziła - po co, i tak nic nie umie, kolejny obszar w życiu, w którym okazuje się beznadziejna. Troszkę więc czasu miała, a jakże. Pomyślała - straszna dupa, parę nadprogramowych minut - może by się tak POMODLIĆ? Jak trwoga.., nie? Miała wprowadzać codzienne osobiste uwielbienie, tak. I szło jej to jak krew z nosa. Tego dnia się ogarnęła.
Tym razem postanowiła nieco odejść od dotychczasowego porządku i wziąć na warsztat losowy fragment. Padło na opis zwiastowania w Ewangelii Łukasza. Pomyślała: ech, nic ciekawego. No, kulą w płot. Tyle razy to przerabiałam, NUDA.
Po czym spojrzała:
"Bądź pozdrowiona, pełna łaski, Pan z tobą",I pomyślała, tak może trochę nieładnie: o kurna, jest Moc.
"Nie bój się...",
"Duch święty zstąpi na ciebie",
"Moc Najwyższego osłoni cię",
"Dla Boga bowiem nie ma nic niemożliwego".
I tak jej się dobrze zrobiło, że jest Ktoś kto ciągle czuwa, nawet gdy sytuacja przerasta i przeraża. Wciąż jest i pamięta, i broni, i obdarza, i napełnia, i KOCHA. Nie jakoś tak masowo-taśmowo, ale osobiście, wyjątkowo.
A kilka godzin później przyszła myśl, Jego myśl. Że to, co postrzega jako zmienione, to wciąż to samo. Jota w jotę. Że co, skoro jakiś szczegół się zmienił to i szerzej rozumiane podejście, zachowanie ma się zmienić? Czemu to, co było czyste ma przestać takie być? NIC SIĘ NIE ZMIENIŁO, więc przestań myśleć po ludzku.
I głaz znikł. Wrócił rozum i spokój. Bóg jest wielki.
znalazłam Cię :)
OdpowiedzUsuńbardzo się cieszę, przemiło Cię widzieć/czytać :D
OdpowiedzUsuń... szykujesz się powoli do powrotu?
dziękuję, szykuję :) w grudniu pojawię się na 100%, zresztą na 99%, jeden trzeba zostawić słomianemu zapałowi ;)
OdpowiedzUsuńCiszę się z Twojej.. chyba mogę to tak nazwać..-przemiany.
Mi Bóg pomagał przejść wszystko co wydawało się nie_do_przejścia, więc dobrze wiem, o jakiej sile piszesz.
pozdrowienia!! :)