sobota, 21 grudnia 2013

Drobne przeprosiny

Nadszedł Sylwester, czas na podsumowania i tzw. rachunek sumienia.
Stwierdziła, że jest winna przeprosiny osobom, w których życie weszła z butami, nieszczególnie je otrzepując. Zdała sobie sprawę, że postąpiła dokładnie z kryteriami diagnozy, którą otrzymała dobrych kilka lat wcześniej, a więc uzurpowała sobie prawo do wyrażania emocji czy poglądów bez patrzenia na konsekwencje. Dokładniej mówiąc - sądząc, że widzi konsekwencje, gdy tymczasem wiele z nich pomijała. Nie chciała dalej tak robić. Chciała przeprosić osoby, o których pisała naiwnie sądząc, że nie zostaną rozpoznane i że nie ma to dla nich znaczenia. Przepraszam to słowo, którego miała jeszcze wiele razy użyć - ale tym razem bez zabarwienia "przepraszam że żyję". Po prostu uznając swoją winę, ale, jak to niektórzy mówią, nie płacząc nad rozlanym mlekiem. Życie biegnie dalej, zastanawianie się czy dana cegiełka wmurowana dawno temu nie jest przypadkiem trochę krzywa mija się z celem. Ale przeprosiny to ważna rzecz, która po prostu tym konkretnym osobom się należy.

Nigdy nie podejmowała żadnych postanowień z okazji rozpoczęcia nowego roku. Co to za różnica, robić to w ten czy w inny dzień, i tak zobowiązania te wypełnia znikomy procent społeczeństwa. Chciała zrealizować pewne postanowienia niezależnie od dnia i okazji. Jakie:
  1. Przestać być "uwieszoną" na pewnych ludziach. Dawać oparcie, a nie wiecznie go potrzebować.
  2. Przestać mówić o swoich coraz to nowych zmartwieniach, wątpliwościach i depresjach. To bez sensu.
Nie chciała, by ktokolwiek się o nią martwił i żeby istniała w czyjejkolwiek głowie czy rozmowach jako osoba, którą trzeba się opiekować.
Nie wiedziała jak to zrobić. Ale chciała.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz