czwartek, 4 grudnia 2014

Duch wieje

Jest ciemno. Zapada się w zwątpienie i czarną dziurę samotności. Bóg o niej zapomniał. A może się nią rozczarował? Nie zdziwiłaby się. Sama jest sobą rozczarowana. Może to wszystko, ta wiara jest bez sensu? Może ona w niej jest bez sensu?
Z takimi myślami szła w pewien czwartek na spotkanie modlitewne "Czwartek z Duchem Świętym" w SCH Północ. Z takimi myślami zmagała się podczas jego trwania. Może po prostu nie jest w gronie wybranych? Może jest "córką żmij" i nie może żyć w Duchu? W końcu nie doświadczyła chrztu w Duchu, nigdy nie mówiła językami ani nic. Stała tam i płakała. Nic nie działało. Była bezradna i sfrustrowana, a On nie przychodził. Czuła, że jeszcze chwila, a nie wytrzyma i po prostu wyjdzie.
W pewnym momencie pastor zaprosił ludzi, którzy uważają, że potrzebują modlitwy, by wyszli na środek i o tym powiedzieli. Wiedziała, że potrzebuje, ale wychodzić na środek? Bez sensu. A jak znów nic się nie stanie? W końcu powiedziała w myślach "Boże, jeśli mnie słyszysz, spraw, żeby ktoś do mnie podszedł i się nade mną pomodlił, albo powiedział mi coś od Ciebie. Ja już nie mam siły się dopominać i próbować wierzyć. POTRZEBUJĘ wyraźnego znaku". I czekała. Zamknęła oczy i czekałam.
I nagle poczuła czyjąś dłoń na plecach. I usłyszała słowa skierowane do niej - nie pamiętała jakie, wspierające, coś o tym, że Bóg widzi jej ból i by ufała. Potem pastor odszedł, ale nie minęło 5 minut, gdy wrócił i powiedział: "Mam jeszcze słowo dla Ciebie. Bóg mówi: nie lękaj się, Ja jestem Twoim Bogiem" .

Nie odmieniło jej to całkowicie, ale dało znak, konkretny znak, że jest ważna, że jest Jego. I tego się trzyma.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz