poniedziałek, 6 kwietnia 2015

Never ending story

6 lat temu spędziła Wielkanoc na oddziale, po próbie. Tegoroczne święta też są trudne.
To już tyle lat. Aż dziwne, ile można się grzebać w bagnie.
Jest sfrustrowana. Przeszłość do kitu, przyszłość bez perspektyw.
Pyta Boga, po co. Po co to Tato? Ale Tata, tak jak tata, nie odpowiada. Mówi tylko "nie zabijaj". Nawet nie uzasadnia, nie to nie. I jakkolwiek nie jest przekonana, czy Jemu faktycznie zależy, trzyma się przykazania. Jeszcze. Bo mury słabną. Wizje sposobów zakończenia życia stają się coraz bardziej plastyczne, realistyczne, barwne, nęcące. Trudno im nie ulec.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz