Na pierwszy rzut oka była zwyczajną, dwudziestoparoletnią dziewczyną.
Chodziła na uczelnię.
Nieźle się uczyła. Dostała nawet stypendium - niezasłużenie, jak twierdziła przez kolejne lata.
Chodziła do kościoła, nawet poświęcała swój czas dla służby innym.
Dość marnie, jak uważała.
Rozmawiała z koleżankami z uczelni, ze znajomymi, z rodziną. Śmiała się i żartowała.
W środku ziała pustką, a w każdej samotnej chwili wyobrażała sobie, jak robi sobie krzywdę, jak tnie swój brzuch od lewej do prawej, jak wskazówka zegara osadzona na kręgosłupie. Albo marzyła o wiecznym spokoju. Ale też o osobie, namacalnej osobie, która ją pokocha taką, jaka jest.
Tylko nieliczni to wiedzieli. Kim jest, jaka jest.
Że jest
Nikim.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz