czwartek, 23 lipca 2015

Płaty skóry schodziły z niej warstwami. Jak z obieranego zapamiętale warzywa.

Nie bolało jej to, była wręcz podekscytowana, naćpana endorfinami. Tak działał na nią widok własnej krwi. Zresztą wiedziała, że zasłużyła. 

Patrzyła uważnie na to, co ukazywało się pod spodem. Chęć poznania najgłębszych warstw ciała tłumiła lęk przed tym, co tam znajdzie. Z każdym płatem ciała widziała więcej. Widziała siebie. Wszystko, z czego się składała. Im głębiej, tym więcej ciemności i zła. Cienka, elegancka warstwa skóry trzymała w ryzach to, co oślizgłe i obrzydliwe, chroniąc to przed oczami innych.

Ale ona wiedziała.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz