sobota, 1 sierpnia 2015

Mijały dni, tygodnie, lata. Nauczyła się siebie, choć nadal się zaskakiwała. I nigdy się z tym nie pogodziła. Nie potrafiła myśleć inaczej, niż że to jest niesprawiedliwe. Stara się, zmienia wiele rzeczy, uczy nowych reakcji. Otwiera na ludzi, próbuje zaufać Bogu. To może nie jest łatwe dla nikogo, ale miała wrażenie, może egocentrycznie, że jej jest wiele razy trudniej, i to trudniej inaczej niż innym. Że przyczyny tego są głęboko i trwale zatopione w cemencie jej biologii i psychiki.

Bóg był dla niej ważny. Wiedziała, że jest, i że nie jest mu obojętna, że On się troszczy mimo jej niewdzięczności. To było właściwie wszystko, próbując przebić się dalej, zidentyfikować w co wierzy a w co nie, napotykała na wewnętrzną mgłę. I tonęła w niewiedzy, obwiniając się o to, że przez swą ułomność nawet wierzyć nie umie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz