Chciała powiedzieć tylko, że BĘDZIE PRÓBOWAĆ. Naprzeciw wszystkiemu: nieżyczliwym ludziom, przyjaciołom, którzy zawiedli; na przekór temu Komuś, komu odważyła się zaufać tylko po to, by zadał jej niesamowity ból; mimo braku sensu, siły i koncentracji. Irracjonalnie. Tak - na złość.
Była zła, że ktoś zbudował swoje szczęście na jej nieszczęściu, bez troski o to, bez szacunku. I dlatego postanowiła, że się NIE PODDA.
Z doświadczenia wiem, że na takiej złości z zemsty długo można "jechać", ale, by dotrzeć do celu tego "paliwa" może zabraknąć. Dobrze jest więc w trakcie podróży myśleć,że jedziemy 'tam' też trochę dla siebie. Zwłaszcza, że jesteśmy tego warte :-)
OdpowiedzUsuńpozdrawiam!
Hm, Tatry są dla słabych? Tego nie wiem, ale na pewno nie dla leniwych:) i na pewno dla wrażliwych... Nie należę do ludzi silnych fizycznie, wędrowanie po górach jest moja pasją...Wiem, ile trzeba wewnętrznej siły, by dotrzeć na szczyt i z niego zejść...
OdpowiedzUsuńZbudował szczęście na Twoim nieszczęściu? Napisz bliżej, o co chodzi... Odebrał Ci coś kochanego, kogoś ukochanego? Czy tak? A może "kochane" chciało od Ciebie odejść, bo niewystarczająco go pilnowałaś, pielęgnowałaś? Może zbyt bardzo koncentrowałaś się na własnych emocjach, potrzebach, a nie dostrzegałaś pragnień "kochanego"? Oni zawiedli, oni są nieżyczliwi, on zawiódł, on wykorzystał zaufanie, on zranił... a Ty?
Jestem z Tobą od pewnego czasu, z uwagą czytam Twoje refleksje, dużo z nich czerpię. Zauważyłam jedno - dużo uwagi w tych opisach poświęcasz sobie, zaś mało otaczającemu Cię światu...
Ja...ja...ja...ja...ja...
Tylko to "ja" siebie nie lubi. Nie wiem dlaczego... Jest wrażliwe i inteligentne! Chciałoby może być doskonałe - równe bogom?
Pozdrowienia
Nie wiem Alicjo czy w przypadku autorki bloga, Confine masz rację, ale gdybyś ten komentarz napisała mi miałabyś 100% słuszność, bo czytając go poczułam wstyd i zażenowanie.
OdpowiedzUsuńmeleno: nie wiem czy tu mowa o zemście. Może w niewielkim stopniu tak, aczkolwiek bardziej chodziło mi o stawienie czoła rzeczywistości, o patrzenie przed siebie zamiast siedzieć w przeszłości, o przekonanie że też mogę być szczęśliwa, niezależnie. Że mogę zdobyć to co chcę, zamiast dawać się obezwładnić... sobie. Zamiast stawiać na innych ludzi.
OdpowiedzUsuńAlicjo, poniekąd masz rację, już jakiś czas temu zauważyłam że liczba "ja", "mnie" itd jest tu dość spora. Nie wiem jeszcze co z tym zrobić, staram się koncentrować na czym innym, i czasem to wychodzi a czasem nie. To tak jak z bólem zęba - czasem bywa tak nie do wytrzymania że nijak nie da się odwrócić uwagi, to oczywiście wzmaga ból, no ale... A czasem jest mniejszy, wtedy można. Z bólem duszy jest analogicznie...
Nie chcę tu opowiadać o tym epizodzie z Kimś. Może tylko uściślę kilka faktów. 1) ból z Nim związany jest raczej czymś moim, wątpię by był świadomy co mi zrobił, żeby celowo chciał zranić - ale czasem bezmyślność boli najbardziej 2) przez długi czas właśnie Jego całkiem wybielałam, nawet byłam mu wdzięczna, za to szukałam własnych błędów wszędzie, w każdym słowie które wypowiedziałam lub też nie. To że teraz widzę więcej - jego błąd (nie: winę), to też postęp. Poczułam się zraniona, mam do tego prawo. 3) co do "pielęgnowania", nie pozwolił mi na to. To był zresztą zbyt krótki epizod. Gdy jedno chce a drugie nie, to nie ma o czym mówić. Gorzej, gdy to, które nie chce, jakoś udaje (nie wiem po co), a potem jak gdyby nigdy nic ucina kontakt. To po prostu rani.
A Tatr nie lubię, bo są strasznie zaludnione, zbyt popularne, takie oczywiste. Że są dla słabych -to skrót myślowy.
Pozdrawiam z zapętlonego toku myślowego.