sobota, 12 stycznia 2013

Zło kica po świecie, powiem Myśliwemu.

W którą stronę idzie świat? Jak zmieniają się ludzi i ich wartości?

Był taki czas, gdy bardzo się bała. Po prostu widziała dużo zła. Właściwie, dostrzegła wcześniej pomijane i bagatelizowane miejsca, w których miewa siedlisko, gdzie jest lokowane. Muzyka, media, show biznes, a dalej - różnego rodzaju produkty i mody na stosowanie pewnych symboli, które nie każdy rozumie, co nie zmienia faktu, że są groźne. Do pewnego momentu i ona twierdziła, że jak to, że to nie może być złe, no przecież jakie działanie może mieć kilka przecinających się kresek? Albo układ palców? Jakieś tam liczby, figury... no przecież co w tym złego? A jednak. Przestała tak myśleć. Czemu? Po części to kwestia uzyskania informacji, po części po prostu odczucie tego zła. Nie umiała tego wyjaśnić, podobnie jak tego, jak to się stało, że uwierzyła. Dla niej było to oczywiste, ale nie umiała tego wytłumaczyć. W każdym razie zauważenie tego zła sprawiło, że zaczęła się bać. Wydawało się, że może ono wniknąć w każdą sferę życia, prowadząc do zepsucia i zapadnięcia się wszelkiego dobra... Wydawało jej się, że nie sposób się nie ugiąć w starciu z taką siłą, i że wiara w Boga czy po prostu dążenie do bycia dobrym, moralnym, z zasadami to coś co lada chwila zaniknie... Kilka dni przeżyła w permanentnym stresie, dopóki nie otrzymała spokoju i zwyczajnie nie zaufała, że ma wystarczającego Obrońcę.
To było kilka miesięcy temu. A teraz? Zaskakujące okazało się, jak wielu ma wokół siebie ludzi, z przeróżnych środowisk, którzy głęboko wierzą. Rozmawiała z kimś, kto NAPRAWDĘ nie wyglądał jak stereotypowy katolik (tj. oazowicz/moher/golf/spódnica do kostek), i gdzieś w międzyczasie słyszała jego historii, nieraz naprawdę niezwykłej, albo okazywało się, że kieruje się radykalnymi zasadami w życiu... Że czuje, że jest kochany, i sam z tym wychodzi do ludzi. Naprawdę, serce rośnie i można z nadzieją patrzeć do przodu.
Nie zaczęła myśleć, że zła nie ma - było, przekonywała się o tym każdego dnia - a to artykuł o pochodzeniu Hell-o Kitty, a to kolejny obejrzany teledysk Rihanny czy Lady Gagi, a to jakiś wywiad, newsy i tak dalej. Ale poza tym jest potężniejsza Siła. Rachunek wychodzi na plus - oczywiście nie tak ot sobie. Ciągle jest mnóstwo ludzi którzy nie wiedzą (nie wierzą), i tak naprawdę zadaniem tych, którzy już zostali "dotknięci" jest wychodzenie do nich. To prowadzi do dobra - uświadamianie i kochanie - nie bycie tylko dla siebie. W sumie złemu teraz o to chodzi, żeby siedzieć w swoim, martwić się o siebie, zostawić resztę świata swojemu losowi. Tak, to niezły pomysł. Ale nie można mu się dać. Za to - trzeba dać, dawać - świadectwo, czas, zrozumienie, akceptację, wiedzę. I wiele więcej. I tak się zwróci.

2 komentarze:

  1. Reasumując.. ;)bycie dobrym jest "interesem", który opłaca się i dawcy i odbiorcy. Czyli chyba nic innego nie ma większego sensu..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też tak myślę. Mimo, że to czasem bywa trudne i nie zawsze wiadomo jakie działania wybrać, które faktycznie są dobre. Ale to wspaniała sprawa.:)

      Usuń