sobota, 8 czerwca 2013

Rzecz o zielonych roślinkach.

Przychodziły jej do głowy różne refleksje. Refleksje dotyczące różnych rozmów - z siostrą, znajomą, znajomym.
W ostatnim czasie było tak, że niewiele spała i dużo pracowała, a poza tym przestała się malować, co wszystko razem wzięte powodowało coraz częstsze uwagi różnych ludzi, że wygląda na wyczerpaną. Różnych ludzi, ale nie jej siostry. I właśnie ostatnio w Dziewczynie z wersalki zaczęły pojawiać się wobec siostry jakieś uczucia, emocje, których źródła nie mogła zlokalizować. Wreszcie doszło do niej, że to kwestia odmiennych oczekiwań wobec znajomych i jej siostry, oraz odmiennych rzeczy jakie od nich dostawała.

O ile od obcych nie oczekiwała w zasadzie niczego, o tyle w siostrze chciała mieć wsparcie. I o ile nawet dalsi znajomi dawali jej wsparcie, o tyle od siostry słyszała tylko pretensje, że więcej czasu poświęca nauce niż jej. I to ją bolało. Kiedyś siostra powiedziała jej, że jest dla niej ważne, gdy ktoś zauważa na przykład gdy jest smutna (gdy ona była smutna mogła liczyć tylko na wypowiedź typu "co znowu"). I tak pomyślała, że to jest właśnie ważne. Zauważać - nie komentować, interpretować, oceniać - tylko zauważać, okazywać uwagę.

Druga rozmowa ze znajomym dotyczyła chrztu, który chciała niebawem przyjąć i świadectwa, które przy okazji musiała powiedzieć. Trochę się tym denerwowała, bo miało być nagrywane. W każdym razie na ostatnim spotkaniu modlitewnym podzieliła się z ludźmi małą, krótką historią, w której zauważyła działanie Boga. I właśnie ten znajomy, koordynujący przygotowania do chrztu, gdzieś tam w rozmowie telefonicznej powiedział, że no właśnie, dobrze sobie poradziła z mówieniem przed ludźmi. Niby nic. A jednak. Kilka słów zauważenia, że ktoś zrobił coś dobrze i obdarowania go tym spostrzeżeniem. Nie tym, co można poprawić, co nie zostało zrobione - tylko tym, co było dobrze. To się chyba nazywa pochwała, ale chwalenie w psychologii ostatnio nie jest dobrze oceniane, to też niech zostanie spostrzeganie i obdarowywanie.

Gdy koleżanka zauważyła z troską że wygląda mizernie poczuła się jak roślinka, na której liść spadła kropla deszczu, i która dzięki temu może się wyprostować. Gdy znajomy stwierdził, że dobrze sobie poradziła z mówieniem przed ludźmi, roślinka ta dostrzegła słońce i zapragnęła się do niego zbliżyć, rosnąć. I tak to działało. Konstruktywna krytyka czasem jest ważna, ale niekonstruktywną i niekoniecznie życzliwą powinno się chować głęboko. Każdy sam dla siebie jest bardziej czy mniej drobiazgowym krytykiem, po co słyszeć to samo jeszcze od kogoś? Mówmy sobie dobre rzeczy, zauważajmy siebie nawzajem, to wymaga tak mało, a daje tak dużo.

2 komentarze:

  1. zaintrygowałaś mnie tym "sprzeciwem" psychologii wobec chwalenie.. może napisać coś więcej..?

    cześć :-*

    OdpowiedzUsuń
  2. Hmm no to dotyczy ogólnie kwestii oceniania - mówienia, że dziecko jest złe, albo głupie, że coś źle zrobiło itp. No i to mi się akurat wydaje sensowne. Z tym że część psychologów twierdzi że pochwały jako forma oceniania (pozytywnego) też mogą ograniczać dziecko - np. gdy zrobi coś w określony sposób, i powiemy, że dobrze to zrobiło, to dziecko zostanie przy tym sposobie ze względu na aprobatę rodzica a nie własne zdanie. Mi się to wydaje przesadą, no ale są takie głosy.

    OdpowiedzUsuń